federacja zielonych

www.zieloni.w.pl

Europejscy Zieloni: Zrównoważony pokój w Czeczenii! 14.05.2003 r. XIV Spotkanie Rady Europejskiej Federacji Partii Zielonych Malta, 2 - 4 maja 2003 Przyjęte postanowienie Czeczenia TEKST: www.zieloni.org.pl /articles.php?id=194

Długotrwały konflikt w Czeczenii, należącej do Federacji Rosyjskiej, w dalszym ciągu skupia uwagę wszystkich ludzi walczących o pokój. Żaden inny rodzaj wojny, prowadzony w innym miejscu, nie powinien odciągnąć uwagi od tego konfliktu. Konflikt w Czeczenii jest jednym z punktów zapalnych na mapie Europy; wszystkie położone są na terenie byłego Związku Radzieckiego, a większość na Kaukazie.

Rosja sprawia pozory, że odgrywa w w/w regionie rolę stabilizującą, ale sama ma kłopoty z rozwiązywaniem konfliktów na własnym terytorium – w Czeczenii.

Wydaje ona setki milionów dolarów na przeprowadzanie operacji wojskowych w tej nękanej republice, niszcząc swoje własne terytorium oraz rujnując życie setkom tysięcy swoich własnych obywateli (bez względu na to, czy są to osiemnastoletni poborowi, czy też mieszkańcy Czeczenii).

To Rosja jest odpowiedzialna za ten niedopuszczalny stan rzeczy w Czeczenii. Już na samym początku konfliktu nie zdołała opanować sytuacji w republice. Polityka leseferyzmu, prowadzona przez Rosję w Czeczenii na początku lat dziewięćdziesiątych, doprowadziła do wybuchu dwóch wojen w regionie, śmierci tysięcy ludzi, utraty dachu nad głową przez jeszcze większą ilość osób oraz rozłamu w społeczeństwie rosyjskim. Europejscy Zieloni uważają, że to w wyniku tych oburzających wydarzeń oraz nieodpowiedzialnej propagandy władz rosyjskich, zarówno Czeczeni jak i wszystkie grupy etniczne zamieszkujące Kaukaz, postrzegani są przez zwykłych obywateli rosyjskich jako potencjalni przestępcy. Propaganda ta przedstawia cały naród Czeczenów jako bandytów, aby uzasadnić przed rosyjską i międzynarodową opinią publiczną liczne przypadki łamania praw człowieka przez rosyjskie wojsko i siły specjalne. Rosja podzielona jest obecnie na Kaukazów i nie-Kaukazów. My, Europejscy Zieloni, potępiamy tą nieodpowiedzialną politykę władz rosyjskich.

23 marca w Czeczenii odbyło się wysoce wątpliwe, kontrowersyjne i krytykowane referendum. Czeczeni zagłosowali za utworzeniem Republiki Czeczenii. Ustalone już zostały daty wyborów do Parlamentu Czeczeńskiego oraz na stanowisko Prezydenta. Przed referendum, Prezydent Putin wygłosił mowę adresowaną do narodu czeczeńskiego, obiecując, że rewizje, blokady, aresztowania oraz operacje wojskowe nie będą już miały miejsca po referendum.

Referendum zostało zaplanowane przez władze rosyjskie, jako demonstracja dobrej woli Rosji do uregulowania konfliktu na drodze politycznej. My, Europejscy Zieloni, popieramy ideę referendum jako naturalnego posunięcia politycznego, mającego na celu normalizację sytuacji w Czeczenii, ale potępiamy sposób, w jaki to konkretne referendum zostało przeprowadzone: niska świadomość wśród mieszkańców Czeczenii w odniesieniu do mającego odbyć się referendum, jest dla nas dowodem, że głosowanie to zostało zorganizowane jako rodzaj spektaklu na pokaz dla świata, bez rzeczywistych intencji stworzenia solidnych podstaw społecznych dla dalszego pokojowego normalizowania sytuacji w republice. Pomimo pozytywnego wyniku referendum dla rosyjskiej polityki w Czeczenii, rewizje, blokady, aresztowania oraz operacje wojskowe nadal mają miejsce. To jest dla nas dowodem na to, że nawet organizatorzy tego referendum, nie do końca wieżą w jego polityczny rezultat.

W rezultacie, Europejscy Zieloni, odnoszą się podejrzliwie do możliwości uregulowania sytuacji w Czeczenii na drodze politycznej. Przecząc swoim deklaracjom, władze rosyjskie nadal nie uważają Czeczenii za część Rosji, nie rozumieją, że unormowanie sytuacji w Czeczenii jest ważne nie tylko dla Czeczenów, ale także dla całej Rosji, Kaukazu, Europy i świata.

Czeczenia jest częścią Rosji, i dlatego, jakakolwiek odbiegająca od normy sytuacja w Czeczenii, będzie uznana za odbiegającą od normy sytuację w Rosji; łamanie praw człowieka w Czeczenii będzie uznane za łamanie praw człowieka w Rosji; brak szacunku dla prawa w Czeczenii będzie uznany za brak szacunku dla prawa w Rosji.

Rosyjski rząd oraz opinia publiczna powinny wziąć pod uwagę, że w demokratycznym państwie, demokratyczne zasady nie mogą być ograniczone terytorialnie, nie obowiązując w danej części państwa.

Biorąc pod uwagę, że Rosja nie posiada długiej nieprzerwanej tradycji demokratycznej, Europejscy Zieloni wyrażają duże zaniepokojenie, że różne nadużycia w Czeczenii mogą negatywnie wpłynąć na demokratyczny rozwój Rosji. Dlatego też, uregulowanie sytuacji w Czeczenii może służyć jako wskaźnik gotowości władz rosyjskich do odbudowy największego kraju na świecie jako państwa demokratycznego. Normalizacja sytuacji w Czeczenii będzie oznaczać normalizację sytuacji w całej Rosji.

My, Europejscy Zieloni, wierzymy, że stabilna i demokratyczna Rosja będzie źródłem stabilizacji w całym regionie.

Aby osiągnąć ten cel, władze rosyjskie muszą zapewnić poszanowanie wszystkich praw człowieka w Czeczenii. Dlatego też, apelujemy o uwzględnienie następujących założeń.

1. Należy wznowić negocjacje, w których uczestniczyć będą wszystkie strony konfliktu, tak aby osiągnąć wszechstronne porozumienie. W jego ramach, byłym przeciwnikom powinna przysługiwać amnestia, aby możliwy był szczery dialog nad przyszłością Czeczenii;

2. Dziennikarze, organizacje pozarządowe oraz jednostki monitorujące przestrzeganie praw człowieka, muszą mieć nieograniczony wstęp na teren Czeczenii;
3. Bojownicy czeczeńscy powinni natychmiast zaprzestać ataków i odrzucić przemoc;

4. Należy dokładniej kontrolować rosyjskie siły, egzekwować dyscyplinę oraz karać za zbrodnie: wszystkie odpowiednie przepisy wojskowe i cywilne, gwarancje konstytucyjne, a także prawo międzynarodowe, w tym prawo humanitarne, Europejska Konwencja Praw Człowieka oraz Europejska Konwencja o Zapobieganiu Torturom, powinny być w pełni respektowane podczas wszystkich działań, przy pełnej współpracy z prokuraturą, przed, podczas i po tychże działaniach;

5. W miarę jak na to pozwala bezpieczeństwo, oddziały wojskowe powinny być stopniowo wycofywane z Republiki Czeczenii;

6. Wszystkie przypadki nadużyć powinny być dokładnie zbadane, a ich sprawcy, jeśli zostaną uznani za winnych, surowo ukarani zgodnie z prawem, bez względu na ich stopień lub pozycję;

7. Władze rosyjskie muszą w większym stopniu uwzględnić krajowe i międzynarodowe procedury zadośćuczynienia, zarówno sądowe, jak i pozasądowe, co pozwoli im dopilnować, aby osoby odpowiedzialne za nadużycia zostały postawione przed sądem;

8. Kraje członkowskie Rady Europy muszą jak najszybciej rozważyć wszelkie możliwości skłonienia Federacji Rosyjskiej do przestrzegania ogólnie przyjętych zasad, w tym skargi międzypaństwowe przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka oraz zastosowanie jurysdykcji opartej na prawie międzynarodowym, w przypadku najpoważniejszych zbrodni popełnionych w Republice Czeczenii.

9. Jeśli wysiłki mające na celu osądzenie jednostek odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka nie zostaną zintensyfikowane, i jeśli nadal przeważać będzie w Czeczenii podejście sprzyjające bezkarności, społeczność międzynarodowa powinna zastanowić się nad ustanowieniem tymczasowego trybunału, który sądziłby zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione w Republice Czeczenii

10. Rosja powinna jak najszybciej ratyfikować Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Europejscy Zieloni popierają te wszystkie frakcje w Rosji i Czeczenii, które dążą do osiągnięcia długotrwałego i zrównoważonego pokoju. Źródło: http://www.europeangreens.org/

Uchwała Międzynarodowego Seminarium na temat Czeczenii, dn. 21 stycznia 2005 Helsinki www.czeczenia.org/articles.php?id=20

My, organizatorzy Międzynarodowego Seminarium na temat Czeczenii- "Konfrontacja państwa rosyjskiego z obywatelami Czeczenii oraz rola społeczności międzynarodowej w pokojowym rozwiązaniu konfliktu czeczeńskiego", które odbyło się w Helsinkach, dn. 21.01.2005

-stwierdzamy, ze władze rosyjskie próbują zakończyć konflikt w Czeczenii jedynie siłą, unikając wszelkiej okazji nawiązania partnerskiego dialogu w celu znalezienia pokojowego rozwiązania politycznego.

- potępiamy Rosję za kontynuowanie w Czeczenii konfliktu zbrojnego, który doprowadził do zagłady niemal jednej trzeciej obywateli i uniemożliwił całej ludności cywilnej godne życie.

-stwierdzamy, ze władze rosyjskie rozprzestrzeniają niebezpieczny rasizm w swoim społeczeństwie poprzez wzbudzanie nienawiści do całego narodu czeczeńskiego i bezlitosna dyskryminacje Czeczenów.

- zwracamy uwagę na fakt, że izolowanie Czeczenii od świata uniemożliwia organizacjom humanitarnym, obrońcom praw człowieka , oraz niezależnym mediom działalność na terenie tego kraju, a tym samym pozwala Rosji ukryć okrutne zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości popełnione tam przez jej wojska i jednostki specjalne

- równocześnie wyrażamy stanowczy sprzeciw i rozczarowanie wobec obojętności i braku poczucia odpowiedzialności ze strony rządów, przywódców europejskich i całej społeczności międzynarodowej za agresje wymierzoną przeciwko ludowi czeczeńskiemu. Taka postawa bezpośrednio podsyca terroryzm nie tylko na terenie Czeczenii, ale i na szerszym obszarze

Żądamy, by władze rosyjskie wzięły na siebie odpowiedzialność za sytuację w Czeczenii i natychmiast zaprzestały wszelkiego łamania praw człowieka i innych form represjonowania cywilnej ludności czeczeńskiej.

Domagamy się, by władze Federacji Rosyjskiej umożliwiły wolny wstęp na terytorium Czeczenii obserwatorom rosyjskim i międzynarodowym, przedstawicielom niezależnych mediów, oraz organizacjom medycznym i humanitarnym.

Żądamy, by władze rosyjskie zaprzestały wszelkich represji przeciw ludności cywilnej i niezależnym mediom, oraz zastraszania osób próbujących bronić swoich praw. Wielu Czeczenów, usiłujących dochodzić prawnego zadośćuczynienia w Europejskim Trybunale Praw Człowieka stało się ofiarami poważnego ich łamania: zostali oni zabici, "zniknęli", bądź byli torturowani, o czym szeroko donosiło wiele czołowych organizacji broniących praw człowieka, łącznie z Amnesty International. Jesteśmy szczególnie poruszeni nalotem rosyjskich Federalnych Służb Bezpieczeństwa 20 stycznia na siedzibę Stowarzyszenia Przyjaźni Rosyjsko- Czeczeńskiej w Niżnym Nowogrodzie, który naraził na niebezpieczeństwo osoby związane z tą organizacją.

Jednoznacznie potępiamy ataki terrorystów na ludność cywilną, oraz schwytanie i zabicie zakładników w Dubrowce i Biesłanie. Ludzie, którzy dopuścili się tych czynów nigdy nie będą mogli być partnerami w dialogu. Ataków terrorystycznych nie uzasadnia żaden cel polityczny bądź jakikolwiek inny.

Domagamy się, by rządy Unii Europejskiej w końcu wzięły na siebie odpowiedzialność za sytuację w Czeczenii i ze wszystkich sił naciskały na władze Rosji, by zgodziły się rozpocząć proces pokojowy, który doprowadzi do prawdziwych negocjacji, podczas których Rosja będzie musiała zaakceptować wszystkie grupy powstrzymujące się od działalności terrorystycznej. Proponujemy, żeby pierwszym krokiem UE było mianowanie specjalnego delegata do spraw Czeczenii.

Żądamy, by władze UE, oraz państwa należące do układu w Schengen zagwarantowały takim osobistościom jak Ahmed Zakajew, osobisty przedstawiciel prezydenta Maschadowa, swobodę poruszania się po Unii i państwach układu.

Zebrani dziś w Helsinkach zdecydowaliśmy się utworzyć europejska siec organizacji i grup pracujących nad pokojowym rozwiązaniem konfliktu w Czeczenii. Jesteśmy zdecydowani zwiększyć świadomość społeczną na temat palącej potrzeby zakończenia tego krwawego i brutalnego konfliktu. W szczególności zamierzamy zwrócić się do wszystkich parlamentarzystów, by poruszyli tę kwestię w swoich krajach oraz parlamencie europejskim.

Helsinki, 21 stycznia 2005 r.:Członkowie fińskiego PEN clubu;Towarzystwo fińsko-czeczenskie; Zielona Liga Finlandii (Tłumaczenie: isz)

OŚWIADCZENIE w sprawie uczestnictwa Prezydenta Rosji W. Putina w obchodach 60 rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu

Podpisy prosimy przesyłać na adres e-mail: wolnykawkaz@o2.pl . Oświadczenie oraz informacje Komitetu Wolny Kaukaz dostępne są również na www.putin.z.pl lub www.putin.most.org.pl PRZYKŁADOWA DYSKUSJA www.forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=28&w=19891820&a=19892506

Chcielibyśmy wyrazić nasz protest wobec projektu uczestnictwa Prezydenta Rosji W. Putina w obchodach 60 rocznicy wyzwolenia hitlerowskiego obozu zagłady w Oświęcimiu 27 styczna tego roku. Uważamy, że autor ludobójstwa w Czeczenii nie powinien składać hołdu ofiarom nazizmu, budzi to nasze oburzenie i gorący sprzeciw, dlatego nie zamierzamy biernie przyglądać się tej haniebnej wizycie.

Wojna w Czeczenii trwa już od dawna. Naloty na Grozny, tortury dokonywane przez rosyjskich żołnierzy na czeczeńskich cywilach i partyzantach, obozy zagłady dla czeczeńskich mężczyzn były i są tematami reportaży, informacji prasowych i apeli organizacji pozarządowych. Pomimo wielokrotnych próśb i inicjatyw, prowadzonych między innymi przez matki rosyjskich żołnierzy, Prezydent Putin nie rezygnuje z prowadzenia w Czeczenii działań zbrojnych. W Czeczenii działają również obozy filtracyjne, do których trafiły już dziesiątki tysięcy ludzi. Tylko niektórzy opuszczają te obozy żywi, nikt nie wychodzi z nich zdrowy.

Choć rozumiemy intencje organizatorów obchodów 60 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz - Birkenau, i zdajemy sobie sprawę z faktu, że to Armia Czerwona wyzwoliła więźniów obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, nie uznajemy prawa głowy państwa, które nadal prowadzi ludobójczą wojnę, do składania w Oświęcimiu hołdu ofiarom nazistów. Uważamy, że Prezydent Putin, jako osoba, która legitymizuje istnienie obozów filtracyjnych, nie powinien składać hołdu ofiarom obozów zagłady. Jego miejsce jest raczej przed Międzynarodowym Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych.

Żądamy zakończenia wojny w Czeczenii !

(-) Komitet Wolny Kaukaz Koalicja Grup Wolnościowych

POLICJA NIE DOPUŚCIŁA DO DEMONSTRACJI PRZECIWKO PUTINOWI BEZPRAWNIE PRZETRZYMUJĄC W WIĘZENIU DEMONSTRANTÓW http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,2528464.html INNE INFORMACJE NA TEN TEMAT: www.serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2518989.html PRZYKŁADOWA DYSKUSJA: www.forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19891820

Protesty przeciw wizycie Putina - opis zdarzeń - Brutalność policji i zaskakujące zarzuty wobec demonstrujących przeciw Putinowi -• Putin nie przyleci do Polski ...

(...) Do utarczek z policją doszło w środę w Krakowie podczas protestu kilkudziesięciu demonstrantów z Komitetu Wolny Kaukaz i Amnesty International, zorganizowanego przeciwko wizycie prezydenta Rosji Władimira Putina w Oświęcimiu.

- Uważamy, że autor ludobójstwa w Czeczenii nie powinien składać hołdu ofiarom nazizmu, budzi to nasze oburzenie i gorący sprzeciw, dlatego nie zamierzamy biernie przyglądać się tej haniebnej wizycie - napisano w świadczeniu rozdanym dziennikarzom podczas konferencji prasowej w południe.

Jak piszą członkowie komitetu, choć rozumieją intencje organizatorów obchodów i zdają sobie sprawę, że to Armia Czerwona wyzwoliła obóz, to jednak "nie uznają prawa głowy państwa, które nadal prowadzi ludobójczą wojnę, do składania w Oświęcimiu hołdu ofiarom nazistów".

- Protestujemy przeciwko hańbieniu powagi tego miejsca przez prezydenta Rosji - mówił konferencji prasowej w imieniu Komitetu Wolny Kaukaz, Marek Kurzyniec, najbardziej znany krakowski anarchista. - Protestujemy przeciwko obojętności polityków w sprawie tego, co dzieje się w Czeczenii. Obojętność wobec zbrodni i łamania wszelkich praw w Czeczenii prowadzi do groźnych konsekwencji, tak jak kiedyś przyzwolenie na zbrodnie hitleryzmu i stalinizmu spowodowało największą hekatombę w dziejach ludzkości.

Holocaust na Kaukazie!

Przepychanki pomiędzy młodzieżą i policją rozpoczęły się przed 16.00. Grupa oczekujących na demonstrację, przed zimnem i śnieżną zadymką schroniła się w Kościele Mariackim. Policja zwróciła się do obsługi o zamknięcie bazyliki, anarchiści odmówili jednak wyjścia. Kościół zamknięto więc z anarchistami w środku.

Proboszcz Bazyliki Mariackiej, ksiądz Bronisław Fidelus wypuścił demonstrantów punktualnie o 16.00. Witani owacją przez czekających na zewnątrz towarzyszy przeszli pod pomnik Mickiewicza. Grupa protestujących, licząca około stu osób, została natychmiast otoczona. Doszło do przepychanek z policją, która rozpoczęła zatrzymywanie demonstrujących. Sprowadzono armatki wodne, nie zostały jednak użyte.

- Czy nie wstyd wam bronić zbrodniarza?! - krzyczeli do policji demonstranci.

Pojawiły się też okrzyki: "Stop ludobójstwu!" i "Holocaust na Kaukazie!" i "Belka, Kwaśniewski, Putina pieski!". Protestujący nie mieli szans dotrzeć pod rosyjski konsulat generalny przy ulicy Biskupiej. Po godzinie policja przyparła grupę młodzieży do ściany pobliskich kamienic. 28 najbardziej krewkich, wraz z głównym organizatorem demonstracji Markiem Kurzyńcem zatrzymano. Członkowie Wolnego Kaukazu twierdzą, że policja zamierza postawić im zarzut obrazy głowy obcego państwa. Źródła policyjne nie potwierdzają jednak tej informacji.

Ciąg dalszy w Oświęcimiu

Środowa manifestacja przy pomniku Adama Mickiewicza na Rynku Głównym w Krakowie była nielegalna. Mimo dopełnienia - jak uważa Komitet Wolny Kaukaz - formalności w sprawie zgłoszenia manifestacji, krakowski magistrat wydał w tej sprawie decyzję odmowną. Zdaniem policji, organizatorzy zbyt późno wystąpili o pozwolenie.

W czwartek członkowie komitetu mają zamiar protestować w Oświęcimiu. Zapowiedzieli, że będą starać się podejść jak najbliżej miejsca w którym odbywać się będą oficjalne uroczystości, tak by ich uczestnicy mogli przeczytać transparenty podczas przejazdów.

- Policja będzie reagować na każdą próbę naruszenia porządku - mówi rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak.

Oświadczenie w sprawie wizyty Putina wydała także we wtorek polska sekcja międzynarodowej organizacji praw człowieka Amnesty International, zwracając, że "w czasie kiedy prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin składa hołd ofiarom obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, w Czeczenii giną ludzie i dochodzi do masowych naruszeń praw człowieka"

Protesty zaplanowano nie tylko w Krakowie, ale także w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu.

Putin został dziś w domu

Przylot prezydenta Rosji Władimira Putina do Krakowa został przesunięty na czwartek - poinformowały PAP w środę władze lotniska wojskowego w podkrakowskich Balicach.

Według ministra w Kancelarii Prezydenta Andrzej Majkowskiego wyłącznym powodem tej zmiany są ekstremalnie trudne warunki pogodowe, panujące w Krakowie.

Jak dowiedziała się PAP, przywódca Rosji przyleci na krakowskie lotnisko około południa w czwartek. "Mamy potwierdzenie z Moskwy przesunięcia przylotu prezydenta Putina" - poinformowały PAP władze lotniska wojskowego w Balicach.

"Według posiadanych przez nas informacji, wyłącznym powodem przesunięcia przylotu prezydenta Rosji Władimira Putina są ekstremalnie trudne warunki pogodowe" - powiedział w środę PAP minister w Kancelarii Prezydenta, Andrzej Majkowski.

Dodał, że niesłychanie trudne warunki na podkrakowskim lotnisku Balice spowodowały, że niektórzy piloci ze względów bezpieczeństwa nie chcieli brać na siebie ryzyka lądowania. Według ministra, nie wylądowało kilka delegacji zaproszonych na obchody 60. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, m. in. samolot z prezydentem Austrii na pokładzie.

Przesunięcie przylotu Putina oznacza poważne zmiany w planie jego wizyty w Polsce. Jeszcze w środę wieczorem rosyjski przywódca miał się spotkać z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, by rozmawiać o sprawach gospodarczych, politycznych oraz o sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Majkowskiego, do spotkania tego dojdzie prawdopodobnie w czwartek.

Pierwotnie planowano, że w czwartek rano na krakowskim Cmentarzu Rakowickim prezydent Rosji odda hołd żołnierzom radzieckim, którzy zginęli w 1945 r., podczas wyzwalania Polski południowej.

Później prezydent Putin miał być gościem Forum "Pozwólcie żyć mojemu narodowi" (Let My People Live), które z udziałem młodzieży, weteranów i byłych więźniów hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau odbędzie się w czwartek rano w krakowskim Teatrze im. J. Słowackiego.

Jeśli prezydent Rosji przyleci do Krakowa w czwartek w południe to prawdopodobnie uda się bezpośrednio na uroczystości państwowe w Oświęcimiu. (...)

Zieloni złożyli doniesienie do prokuratury na komendanta miejskiej policji www.miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,2528464.html

Do prokuratury wpłynęło kolejne doniesienie na komendanta miejskiej policji. Działacze partii Zielonych zarzucili mu przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków podczas tłumienia demonstracji przeciw wizycie Władimira Putina w Auschwitz

- Wielu członków naszego koła widziało, jak policja tłumiła protesty. Ze strony funkcjonariuszy to była czysta przemoc. Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - mówi Adrian Szatkowski, współprzewodniczący krakowskiego koła partii Zieloni 2004. "Policjanci, zatrzymując protestujących, robili to w sposób uwłaczający ich godności (bicie, szarpanie, tarzanie w mokrym śniegu, deptanie po nogach, ciosy ręką w twarz, ciągnięcie za włosy i ich wyrywanie, ciosy w genitalia, kopanie po nogach) niezależnie od oporu lub jego braku" - czytamy w doniesieniu. Autorzy zawiadomienia powołują się na ustawę o policji, według której funkcjonariusze mogą stosować środki przymusu bezpośredniego tylko wtedy, gdy uzasadnia to sytuacja. Przekonują, że podczas tłumienia demonstracji policjanci nadużywali np. kajdanek - skuwano nimi także osoby, które nie były agresywne i nie stawiały żadnego oporu. Zieloni mają również zastrzeżenia do tego, jak traktowano zatrzymanych już w komendzie policji: przez kilka godzin nie dostali picia i ciepłego posiłku.

To już drugie doniesienie na komendanta miejskiej policji Andrzeja Skowrońskiego. Przekroczenie uprawnień i wydanie decyzji o brutalnych i bezprawnych zatrzymaniach zarzucili mu także organizatorzy ubiegłotygodniowej demonstracji - Komitet Wolny Kaukaz i Federacja Anarchistyczna. Indywidualne zawiadomienia do prokuratury składają uczestnicy protestów i zatrzymani.

W środę w ubiegłym tygodniu przeciw udziałowi rosyjskiego prezydenta w uroczystościach 60-lecia wyzwolenia obozów Auschwitz-Birkenau protestowało na Rynku Głównym około 100 osób. Policja stłumiła demonstrację. 27 osób trafiło do izby zatrzymań, wypuszczono ich dopiero następnego dnia późnym wieczorem, gdy Putin opuszczał Kraków.

Demonstracja była nielegalna, organizatorzy spóźnili się jeden dzień ze zgłoszeniem jej w urzędzie miasta.

Wolny Kaukaz żąda dymisji min. Kalisza www.serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2521614.html

Dymisji komendanta miejskiej policji i ministra spraw wewnętrznych zażądali organizatorzy stłumionej przez funkcjonariuszy środowej demonstracji przeciw wizycie Władimira Putina w Auschwitz. W złożonym dzisiaj doniesieniu do prokuratury zarzucają policji brutalność i bezprawne zatrzymanie 27 osób

Współczesny Auschwitz jest na Kaukazie Gazeta Polska www.wiadomosci.wp.pl/kat,31794,wid,6621715 ,wiadomosc.html?_err=1&ti cket=6276853230489026Sj JFh%2B2RKz7tvQV pA0IbASBolf7bECqi RZFUkoGEBD% 2FdjVxvklLF2Acm WwdwFnqEgV7rH7UfE8bAEI%2BtiYY rg83haYVHN5y6CFe%2BcEZLp 4hUw8By%2FctDtCc5geZkxvJl

To, iż ludzie są zdolni do takich bestialstw, przechodzi wszelkie pojęcie. Nigdy nie przestaniemy zadawać sobie pytania: jak to się mogło zdarzyć? – mówił Władymir Putin w ubiegły czwartek w Auschwitz. Słowa te wypowiadał w podniosłej atmosferze obchodów rocznicy wyzwolenia obozu człowiek, który stworzył na Kaukazie prawdziwe piekło: system obozów koncentracyjnych. – Czernokozowo można spokojnie porównać do Oświęcimia – uważa rosyjski dziennikarz Andriej Babicki, który przeżył pobyt w jednym z najstraszniejszych obozów.

Kilku inwalidów z amputowanymi kończynami rzucili na ziemię. Potem deptali po nich ciężkimi żołnierskimi buciorami. Umara Chanbijewa zmusili, żeby patrzył. Szok był tak silny, że gdy przyszła kolej na niego, nie czuł bólu. W obozach koncentracyjnych, które stworzył na Kaukazie Władymir Putin, takie sceny to codzienność.

Relacje z piekła

Umar Chanbijew, jak przystało na lekarza, precyzyjnie wylicza tortury chirurgiczne, z którymi zetknął się na Kaukazie: amputacja palców i kończyn, wydłubywanie oczu, łamanie kości i kręgosłupa, otwieranie jamy brzusznej i wyciąganie jelit na zewnątrz, odcinanie języka, uszu i organów płciowych, miażdżenie wątroby, śledziony i nerek precyzyjnymi ciosami. O niektórych z nich sami oprawcy mówią, że ofiara nie ma prawa przeżyć.

Chanbijew był przed wojną ministrem zdrowia Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. Podczas wojny trafił do obozu filtracyjnego. Udało mu się wydostać z piekła. Jako lekarz zajmował się setkami tych, którzy przeszli przez obozy. Na podstawie tej wiedzy napisał naukowe opracowanie na temat tortur w rosyjskich obozach koncentracyjnych.

Piłowanie wilczych kłów

Chanbijew dzieli je na fizyczne i psychiczne. Wśród tych pierwszych wyróżnia: torturowanie prądem organów płciowych, uszu, nosa, potylicy, pod pachami. Do tortur bardziej wymyślnych należy “jaskółka”, czyli podwieszanie na związanych ze sobą rękach i nogach (bóle w stawach nie ustępują nawet po długim czasie). Inny pomysł to zakładanie więźniowi maski gazowej, po czym oprawcy zamykają dopływ powietrza i torturowany traci przytomność.

Duże oszczędności przynosi kilkudniowe głodzenie więźnia, po którym przy pomocy metalowych szczypców oprawcy kaleczą mu język. Potem biją go gumowymi pałkami, zmuszając do jedzenia gorącej potrawy posypanej solą i pieprzem. Większego profesjonalizmu wymaga od oprawców tortura “wilcze kły” (wilk to godło Czeczenii), podczas której więźniowi przywiązanemu lub przykutemu do krzesła otwiera się usta, pakuje między szczęki drewniany kołek i pilnikiem piłuje zęby.

Następna tortura to “okrągły stół” – skutych więźniów sadza się przy stole i ich języki przybija gwoździami do blatu. Oddzielny rozdział to wymyślne tortury mające na celu pozbawienie Czeczenów płodności. Relacje więźniów mówią o wprowadzaniu elektrody do odbytu, w czasie gdy druga elektroda podłączona jest do organów płciowych. Tortura jest obliczona na uzyskanie ściśle określonego efektu: powoduje trwałe uszkodzenie dróg moczowych i prostaty. Chanbijew nie ma wątpliwości, że na taki pomysł mogła wpaść tylko osoba mająca medyczne wykształcenie.

Według niego dowodem na to, że w procederze biorą udział lekarze, jest też testowanie na więźniach wymyślonych przez laboratoria chemiczne nowych trucizn. Wykorzystywane są do tego laboratoria w Dagestanie i Północnej Osetii, sąsiadujących z Czeczenią republikach autonomicznych.

W obozach na porządku dziennym są gwałty. Gwałcone są kobiety i mężczyzni. Często publicznie. Wobec więźniów stosowane są też tortury psychiczne. Czeczeński lekarz wylicza: pozorowanie rozstrzelania, nadawane w nocy przez głośniki więzienne odgłosy tortur, przymusowe przyglądanie się torturowaniu współwięźniów.

Nie wiedziałem, że ludzie mogą tak krzyczeć

Dowodem, że relacje Chanbijewa to nie wymysł, są relacje wielu świadków. – Obozy filtracyjne to po prostu pseudonim obozów koncentracyjnych – uważa Siergiej Kowaliow, były rosyjski rzecznik praw obywatelskich.

Latem 2002 francuska prawnik Anne le Tallec wizytowała obozy czeczeńskich uchodźców, przygotowując raport dla ONZ i ACAT, organizacji walczącej ze stosowaniem tortur. Wysłuchała ponad 60 relacji. Tallec znalazła nie budzące wątpliwości dowody, że w Czeczenii prowadzona jest akcja sterylizacyjna. Mężczyznom do genitaliów podłączano elektrody albo – jak w przypadku męża Aminat z Cocin Jurtu – podkładano papier nasączony benzyną i podpalano. Kobiety opowiadały, jak w obozach “wstrzykiwano im zieloną miksturę i karmiono jakimiś specyfikami”. Mężczyznom także wstrzykiwano substancje przypominające benzynę lub wybielacz. Oprawcy mówili więźniom, że po takich kuracjach “nie będą już płodzić terrorystów”.

Człowiekiem, dzięki któremu prawda o obozach koncentracyjnych na Kaukazie wyszła na jaw, był rosyjski dziennikarz Andriej Babicki. Gdy podczas pierwszej wojny w Czeczenii zbierał materiał do reportażu, został aresztowany przez Rosjan i umieszczony w obozie koncentracyjnym w Czernokozowie. W wyniku międzynarodowych nacisków został uwolniony.

Słyszał krzyki ludzi, którzy byli bici przez cały dzień. – Wcześniej nawet nie byłem sobie w stanie sobie wyobrazić, że ludzie mogą tak straszliwie krzyczeć – opowiadał.

Katowni jest co raz więcej

Obrońcy praw człowieka mówią, że rosyjskie obozy koncentracyjne to dobrze zorganizowany system. Przez “filtrację” przeszły dziesiątki tysięcy Czeczenów. Ilu dokładnie, nikt nie wie.

Pierwsze obozy pojawiły się podczas poprzedniej wojny w Czeczenii. 12 grudnia 1994 r. rosyjskie MSW wydało zarządzenie numer 247. Zgodnie z nim na terenie każdej jednostki wojskowej podlegającej MSW, Ministerstwu Obrony, Federalnej Służbie Bezpieczeństwa oraz wywiadowi wojskowemu stworzono areszty, w których torturowano Czeczenów. System na nieporównanie większą skalę rozbudował podczas drugiej wojny w Czeczenii Władymir Putin.

Czeczeni trafiają najpierw do punktu filtracyjnego, w którym są torturowani, by przyznali się do tego, że są członkami zbrojnego oddziału. Do obozów trafiają zupełnie przypadkowi cywilni mieszkańcy, których oprawcy zmuszają do złożenia zeznania, że są przywódcami partyzantów oraz przekazania informacji, gdzie znajduje się czeczeński prezydent Asłan Maschadow i inni partyzanccy przywódcy.

Jeśli krewni nie wykupią torturowanego w ciągu kilku dni, zostaje przeniesiony do centralnego obozu filtracyjnego w Chankale koło Groznego, gdzie poddawany jest jeszcze okrutniejszym torturom. Jeśli przeżyje i nie przyzna się do winy, trafia do mordowni – np. w Czernokozowie.

Gdy w obozach na Kaukazie brakuje miejsc, Czeczeni wywożeni są do Rosji. Tam przewożeni są z więzienia do więzienia, czasem przechodząc nawet przez kilkanaście zakładów karnych. Tam też są torturowani. Jeśli więzień nie wytrzyma tortur, administracja zakładu sporządza dokument o zwolnieniu zatrzymanego. Jeśli przeżyje miesiące męczarni, wraca do Czernokozowa jako nieuleczalny inwalida. A tam administracja obozu znów proponuje rodzinie wykup więźnia. Jeśli nie przeżyje – rodzina musi zapłacić łapówkę za wydanie ciała.

Z relacji uchodźców, którzy docierają do Polski wynika, że w tej chwili rośnie liczba punktów filtracyjnych, z których każdy jest małym obozem koncentracyjnym – mówi Malika Abdoulvakhabova, Czeczenka zajmująca się uchodźcami, którzy trafili do Polski. – Powszechnie stosowaną torturą jest wielogodzinne przetrzymywanie w jamie pełnej lodowatej wody, do której wsypywany jest chlor. Liczba torturowanych w Czernokozowie zmniejszyła się po tym, jak obóz opisały zachodnie media, więc w tej chwili więcej więźniów jest w obozie w Mozdoku, do którego nie ma żadnego dostępu. (Piotr Lisiewicz)

www.poland.indymedia.org/pl/2005/01/11412.shtml

"Okrągły Stół" na temat Czeczenii na forum Rady Europy w Strasburgu Prorosyjski prezydent Czeczenii wyklucza rozmowy z rebeliantami Prorosyjski prezydent Czeczenii Ału Ałchanow wykluczył jakiekolwiek rozmowy z czeczeńskimi separatystami. W poniedziałek ma się odbyć na forum Rady Europy w Strasburgu "okrągły stół" na temat Czeczenii. http://info.onet.pl/1069555,12,item.html

Ałchanow przypomniał, że zabicie w ubiegłym tygodniu przywódcy czeczeńskich rebeliantów Asłana Maschadowa wykazało, że twarda polityka Kremla wobec separatystów przynosi rezultaty.

"Ostatnie wydarzenia w Czeczenii wykazują, że wybraliśmy kurs w dobrym kierunku. Nikt nie zmusi nas do tego, abyśmy zasiedli przy negocjacyjnym stole z terrorystami i zeszli z drogi stabilizacji w republice" - podkreślił Ałchanow.

W poniedziałek Rada Europy organizuje dyskusję, w której - według wcześniejszych zapowiedzi - mają wziąć udział czeczeńscy promoskiewscy politycy, w tym Ałchanow, czeczeńscy i międzynarodowi eksperci, przedstawiciele organizacji pozarządowych, a także przedstawiciele separatystów.

Andreas Gross z komitetu organizacyjnego "okrągłego stołu" nie chciał ujawnić agencji AP nazwisk czeczeńskich separatystów, w obawie o ich bezpieczeństwo.

"Ten okrągły stół ma na celu zebranie razem po raz pierwszy ludzi, którzy przez ostatnie 20 lat zabijali się wzajemnie" - powiedział Gross w środę w rozmowie telefonicznej.

Gross nie wykluczył, że śmierć Maschadowa nie była przypadkowa w okresie, gdy miało dojść do "okrągłego stołu".

"To smutne. Mieliśmy sygnały, że Maschadow był zwolennikiem »okrągłego stołu«. Ktokolwiek go zabił, popełnił poważny błąd polityczny" - dodał Gross.

Warunkiem wstępnym dla wszystkich uczestników spotkania w Strasburgu było uznanie terytorialnej integralności Federacji Rosyjskiej i zaniechanie terroryzmu jako środka do osiągnięcia celów - przypomniał Gross.

Maschadow, uważany był przez wielu politologów za polityka umiarkowanego, dążącego do porozumienia z Moskwą. Jednak rosyjskie władze obarczały go odpowiedzialnością za ataki terrorystyczne i odmawiały jakichkolwiek rozmów.

"MK": Nowa wersja śmierci Maschadowa Dziennik "Moskowskij Komsomolec" podważył oficjalną wersję śmierci byłego prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa.http://info.onet.pl/1068278,12,item.html

Według "MK", który przeprowadził własne dochodzenie w sprawie śmierci lidera czeczeńskich separatystów, Maschadow został schwytany, przesłuchany i rozstrzelany, po czym jego ciało przewieziono do Tołstoj-Jurtu, gdzie zainscenizowano operację sił specjalnych Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji.

Zdaniem dziennika, w bunkrze, w którym jakoby od października ubiegłego roku ukrywał się Maschadow, nie można było przebywać dłużej niż 10 minut, gdyż nie było w nim wentylacji. Ponadto wejście do bunkra było przykryte deskami, więc nie było potrzeby wysadzania go w powietrze.

"Moskowskij Komsomolec" twierdzi, że Maschadowa zgładził pierwszy wicepremier prorosyjskiego rządu Czeczenii Ramzan Kadyrow - watażka, który z nadania Kremla faktycznie sprawuje władzę w tej republice.

"MK" utrzymuje, że Kadyrow za pośrednictwem swoich zauszników w grudniu zeszłego roku rozpoczął rozmowy z Maschadowem. Nastąpiło to wkrótce po tym, gdy w Groznym ludzie Kadyrowa zatrzymali ośmiu krewnych byłego prezydenta.

Kadyrow prawdopodobnie zażądał od Maschadowa, by ten zrzekł się prezydenckiej funkcji i wycofał z życia politycznego. W zamian Maschadow poprosił o gwarancje bezpieczeństwa dla siebie i swoich bliskich.

Po zawarciu tego układu - twierdzi dziennik - były lider powstańców miał wyjechać do Baku, gdzie mieszkają jego żona i syn. Ogłoszone przez Maschadowa w lutym zawieszenie broni miało pokazać, że były prezydent gotowy jest przyjąć warunki Kadyrowa.

Wkrótce - jak pisze "Moskowskij Komsomolec" - rozpoczęła się operacja przerzutu Maschadowa do Baku. Właśnie w tej fazie były prezydent został zatrzymany. Nastąpiło to bez walki. Maschadow prawdopodobnie został zaproszony na kolejną rozmowę. Po przesłuchaniu zastrzelono go, a ciało przewieziono do Tołstoj-Jurtu, gdzie zainscenizowano operację FSB.

Dla inscenizacji wybrano Tołstoj-Jurt, gdyż - według "MK" - miejscowość ta znajduje się pod pełną kontrolą ludzi Kadyrowa.

W okolicach nie ma partyzantów. Miejscowa ludność żyje z nielegalnego wydobycia ropy naftowej, dzieląc się dochodami z tego procederu z lokalną władzą.

Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji wypłaciła 10 mln dolarów nagrody za informacje, które pozwoliły wytropić przywódcę czeczeńskich separatystów Asłana Maschadowa - poinformowała służba prasowa FSB.

Z komunikatu FSB wynika, że nagrodą podzieliło się kilka osób. Według oficjalnej wersji, Maschadow zginął 8 marca w wyniku operacji sił specjalnych FSB w Tołstoj-Jurcie, koło Groznego.

"NYT": Rosjanie zabili jedynego Czeczena, z którym mogli rozmawiać o pokoju Prezydent Rosji Władimir Putin za wielki sukces uznał zabicie przywódcy czeczeńskich separatystów Asłana Maschadowa - pisze w środę amerykański dziennik "The New York Times". http://info.onet.pl/1068829,12,item.html

W rzeczywistości Rosjanie zabili jedynego Czeczena, z którym mogli rozpocząć proces pokojowy.

Według gazety, od ubiegłorocznej masakry w szkole w Biesłanie, w której w wyniku szturmu rosyjskich sił specjalnych zginęło ok. 330 osób, w tym prawie 200 dzieci, Rosja bardzo potrzebowała sukcesów w wojnie z Czeczenami. Tym samym rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych czuje się oburzone, że świat nie uznał "likwidacji międzynarodowego terrorysty".

Dziennik dodaje, że Putin musi zrozumieć, że po śmierci Maschadowa, w jego interesie leży rozpoczęcie procesu pokojowego w Czeczenii. Dobrym początkiem byłyby rzetelne wybory parlamentarne, których wyniki uznaliby niezależni obserwatorzy - sugeruje "New York Times".

Zakajew o nowym przywódcy Czeczenii Czeczeński, mieszkający w Londynie polityk, Ahmed Zakajew, powiedział w czwartek, że nowy przywódca Czeczenii, Abdul Chalim Sajdułłajew, angażować się będzie w pokojowe rozwiązanie konfliktu czeczeńskiego, i nie jest on islamskim fundamentalistą. http://info.onet.pl/1069848,12,item.html

Zakajew odrzucił twierdzenia, że wybór tego lidera podkopać może międzynarodowe poparcie dla ruchu separatystycznego Czeczenów.

"Znam go dobrze" - podkreślił czeczeński wysłannik, kiedyś przedstawiciel zabitego przez Rosjan Asłana Maschadowa. "Gwarantuję wam, ... że przy nim wszystko stanie na swoim miejscu" - mówił Zakajew podczas konferencji prasowej w Londynie.

Awans Sajdułłajewa, byłego przewodniczącego sądu szariackiego, wywołał obawy, że walki w Czeczenii przeistoczyć się mogą w wojnę o podłożu religijnym.

Spekuluje się także, że Sajdułłajew będzie tylko atrapą, zaś realna władza w Czeczenii należeć będzie do organizatora wielu krwawych zamachów, watażki Szamila Basajewa.

Zakajew zapewnił, że "celem tych, którzy zastąpili Maschadowa, jest znalezienie pokojowego rozstrzygnięcia tego konfliktu".

CZECZENIA - KOLEJNY PRZYKŁAD WOJNY O ROPĘ - KRAJU - OFIARY POŁOŻENIA KLUCZOWEGO DLA WYDOBYCIA I TRANSPORTU ROPY - ROSYJSKIE ZBRODNIE W CZECZENI - OPIS, RELACJE czy "CZECZEŃSKI TERRORYZM" to odwet za zbrodnie rosyjskiego SPECNAZU ?! NEOKOLONIALIZM - Kraj zniszczony przez polityczne interesy i fanatyzm...1/3 mieszkańców zabita, fala uchodźców, obie strony nie dbają o ludność cywilną dopuszczając się zbrodni wojennych, porwań, tortur...

ZOBACZ TAKŻE: www.czeczenia.org www.czeczeniawalczy.prv.pl www.putin.most.org.pl www.ipolska.pl/__extra/czeczenia.htm www.kavkaz.org.uk www.czeczenski-dramat.prv.pl www.info.onet.pl/temat.asp?LINK_TO_DB=100&LINK_TO_ITEM=16 www.hrw.org/campaigns/russia/chechnya

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm TEKST: www.decentrum.most.org.pl/magazyn_de_ce/czeczenski_dramat.doc

"Aresztowali nas 24 stycznia 1995 r. na posterunku pod Samaszkami. Siedemnastu ludzi, wszyscy cywile. Polecieliśmy śmigłowcem, zaczęli nas bić automatami po twarzy. Jednemu strzelili w głowę i zrzucili na ziemię, potem - drugiemu, trzeciemu, czwartemu... Myślałem, że już koniec, ale zbili mnie do utraty przytomności i pewnie dlatego nie zastrzelili. Kiedy śmigłowiec wylądował, podszedł do nas major i zaczął przeklinać oficera, który był z nami w śmigłowcu- kogo mi tu przywiozłeś, czy ja ci kazałem, teraz idź i ich wszystkich rozstrzelaj! Ale nie rozstrzelali, zawiązali oczy i znów załadowali do śmigłowca. I znowu strasznie bili. Prawie wszystkim wybili zęby i odbili nerki. A w Mozdoku do śmigłowca wskoczyli OMON - owcy i bili nas kolbami po głowie. Kiedy nie mogliśmy już stać na nogach, wyrzucili nas na ziemię i zmusili do robienia przysiadów. Tych, którzy już nie mogli, zabijali strzałem w tył głowy. Był tam jeden 44- letni Ingusz, nie mógł robić przysiadów, bo odbili mu całą męskość, wszystko tam było jak kasza - jego też zastrzelili. Potem któryś przystawił mi pistolet do potylicy, ale w tej chwili inny kopnął mnie nogą w bok i kula przeszła obok głowy. Wtedy zacząłem krzyczeć - nie jestem bojownikiem, mieszkam w Rosji, przyjechałem, żeby z wioski zabrać matkę!"(...)

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Zatrzymani w GPAP-1 "do wyjaśnienia" przebywali w boksach i cysternach wypełnionych do wysokości kolan wodą. Latem i zimą. Każdego dnia byli katowani, gwałceni i torturowani prądem elektrycznym. Świadectwo zbrodni dają ci, którym udało się przeżyć "filtr" Wychodzili często tylko po to by umrzeć. (...)

Rosjanie przeczuwali coś złego i w samą porę tuż przed szturmem Groznego przez Czeczenów, ewakuowali obóz śmierci GPAP-1. personel i zatrzymanych przeniesiono do innych obozów filtracyjnych, działających przy bazach wojsk federalnych. (...)

Kiedy bojownicy opuścili wioskę, od rana 8 kwietnia rozpoczęła się operacja tzw. zaczistki, czyli pacyfikacja, która trwała do wieczora. Następnie oddziały wojsk federalnych wycofał się z Samaszek.

Przez kilka dni po zakończeniu do Samaszek próbowali się przedostać przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z misji w Nazraniu. Wbrew postanowieniom III genewskiej, żołnierze rosyjscy nie przepuścili ich do wioski. Zatrzymano także misję "Lekarzy bez granic". Blok- postu nr 13 pod wioską strzegli OMON-owcy w chustkach na głowach, ozdobionych napisem " Urodzony dla zabijania" . Dopiero 13 kwietnia do Samaszek dotarli dziennikarze. To co zobaczyli mroziło krew w żyłach. Na ulicach, podwórkach i w domach leżały trupy mieszkańców wioski. Deputowani do Dumy Państwowej, Szabad i Wachnina, natknęli się na trupa mężczyzny leżącego na środku głównej ulicy. Na jego klatce piersiowej leżało serce wyrwane razem z kawałkiem płuca ( zdjęcie opublikowano w rosyjskiej prasie). Wszędzie walały się jednorazowe strzykawki z antyszokowym promedalem, należącym do narkotycznych analgetyków.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Do końca kwietnia w Samaszkach pracowała komisja pod przewodnictwem rosyjskiego ministra sprawiedliwości. Komisja nie stwierdziła, aby wioskę poddano ostrzałowi artyleryjskiemu i ostrzałowi z powietrza . Niemniej, wobec wykrycia faktów licznych przestępstw, do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej skierowano postanowienie o wszczęciu dochodzenia. 221mieszkanców Samaszek skierowało do prokuratury doniesienie o przestępczych działaniach żołnierzy rosyjskiego specnazu. Osobne śledztwo prowadziła komisja parlamentarzystów z Dumy, komisja praw człowieka przy prezydencie Rosji, kierowana przez Siergieja Kowalowa, a także niezależne centrum Obrony Prawa "Memoriał". Ich ustalenia pozwoliły odtworzyć przebieg działań rosyjskich oddziałów specjalnych w Samaszkach.

Żołnierze posuwali się wzdłuż głównych ulic wioski i wchodzili do poszczególnych obejść. Do piwnic wrzucano granaty chociaż dobrze wiedziano, że schronili się w nich. Mężczyzn bez względu na wiek, oddzielano on kobiet i rozbierano do bielizny. Niektórych od razu zabijano, czasem po uprzednich torturach.

We wsi pojawiły się ciężarówki Kamaz i Gaz- 66, do których żołnierze ładowali zrabowane w domach sprzęty. Następnie domostwa podpalano. Oblewano benzyną i palono także trupy pomordowanych.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Zatrzymanych w Samaszkach konwojował do obozu koncentracyjnego w Mozdoku specnaz Głównego Zarządu Wykonywania Kar MSW Rosji. Zatrzymanych w Samaszkach 134 mężczyzn , którym udał się uniknąć natychmiastowej egzekucji, umieszczono w budynku piekarni. Byli rozebrani do pasa i bez butów. Następnie w kolumnie popędzono ich do obozu wojskowego na jednym ze wzgórz Grzbietu Sunżańskiego. Stamtąd zatrzymani trafiali do tzw. nakopitiela, czyli punktu zbiorczego w Assinowce. Inną grupę dostarczono w śmigłowcach do obozu koncentracyjnego w Mozdoku.

Zatrzymanych transportowano w ciężarówkach na lotnisko. Kładziono ich w skrzyni ze związanymi rękami , w 4 warstwach. Leżący na dole ginęli w skutek uduszenia. Do śmigłowców biegli przez tzw. "ścieżkę zdrowia"- bicie kolbami, szczucie psami. Powitanie w obozie koncentracyjnym w Mozdoku było podobne: szczuto ich psami, bito pałkami i kolbami karabinów. Wodę dostali dopiero po półtorej doby.

W czasie pobytu w obozie w Mozdoku zatrzymywanych poddawano brutalnym torturom przy użyciu prądu. Zmuszano ich do podpisywania protokołów przesłuchań bez czytania. W ciągu kilku dni większość uznano za niewinnych i zwolniono do domów. Kilkunastu wymieniono na rosyjskich jeńców.

Według Czeczenów , efektem akcji rosyjskiego specnazu w Samaszkach było wymordowanie 400 niewinnych mieszkańców wioski, których ciała odnaleziono. Nie są znane losy dalszych 700 osób.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Komisja niezależnej rosyjskiej organizacji społecznej Centrum Obrony Prawa "Memoriał" potwierdziła, że w toku pacyfikacji Samaszek przez armię federalną zginęło lub zostało zamordowanych 103 mieszkańców wioski, których wymieniono z nazwiska i imienia. Wśród nich : 13 kobiet i 90 mężczyzn. Najmłodszą ofiarą był 15 chłopiec, najstarszą 96 starzec.

Dziennikarze , którzy dotarli do wioski, dali świadectwo niebywałego zezwierzęcenia sprawców zbrodnii. W Czeczenii, na każdym bazarze można kupić kasety wideo ze zdjęciami okaleczonych zwłok, na których żołnierze wycinali bagnetami gwiazdy i swastyki.. Japoński dziennikarz Hayashi Masaaki wykonał zdjęcia 19 - letniej dziewczyny będącej w zaawansowanej ciąży, która została zamordowana zaostrzonym kołkiem wbitym do narządów rodnych.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Według deputowanych do Dumy Państwowej, obecnych na miejscu zbrodni, akcja w Samaszkach była nowym typem działania wojsk rosyjskich w wojnie w Czeczenii, której do tej pory nie stosowano: była to typowa ekspedycja karna, skierowana przeciw ludności cywilnej w celu jej zastraszenia. .

Przesłuchiwani przez komisję parlamentarną żołnierze uczestniczący w operacji w Samaszkach zgodnie oświadczyli ( z jednym wyjątkiem0, że żaden z nich nie widział cywilnych mieszkańców wioski. Główna Prokuratura wojskowa federacji Rosyjskiej nie przedstawiła żadnemu uczestnikowi akcji zarzutów.

W marcu 1997 roku Duma Państwowa amnestionował wszystkich żołnierzy rosyjskich, uczestników wojny w Czeczenii.

Brak jakichkolwiek efektów w otwartej walce Rosjanie kompensowali sobie zbrodniczym terrorem skierowanym przeciwko ludności cywilnej. W Groznym, a także na okupowanej prowincji, żołnierze wojsk wewnętrznych, specjalne oddziały OMON - u, oraz najemnicy na szeroką skalę dokonywali bestialskich mordów. Zatrzymanych przypadkowo na blok - postach, a także w pacyfikacjach i zwykłych łapankach młodych mężczyzn umieszczano w obozach koncentracyjnych, co najczęściej oznaczało dla nich męczeńską śmierć.

Typowy przykład represji wobec ludności jaki stanowiła akcja w Samaszkach - jej przebieg oraz efekty, nasunęły pytanie o kierunek szkolenia żołnierzy rosyjskich formacji specjalnych. W Czeczenii jednostki specnazu wykazywały zwykle bezradność w bezpośredniej walce, natomiast odznaczały się niezwykle okrucieństwem w akcjach przeciwko bezbronnej ludności cywilnej.. Można było wysnuć wniosek, że w procesie szkolenia rosyjskiego specnazu położono większy nacisk na wykształcenie odpowiednich cech psychicznych takich jak brutalność, brak jakichkolwiek zahamowań i zwykłych ludzkich zachowań, niż na doskonalenie żołnierskiego rzemiosła. Produktem takiego szkolenia był pozbawiony zasad moralnych psychopata w mundurze, mordujący z poczuciem bezkarności niemal w majestacie prawa.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

W czasie wojny czeczeńsko - rosyjskiej nie zdarzyło się ani razu, aby jakikolwiek oddział wojsk federalnych wziął w boju, z bronią w ręku czeczeńskiego jeńca - bojownika. Tymczasem rosyjskie obozy koncentracyjne tzw. filtracyjne, były stale wypełnione. Rosjanie brali do tych obozów zupełnie postronne osoby spośród ludności cywilnej, które przetrzymywano w nieludzkich warunkach jako zakładników. Później wielu z tych, którym udało się przetrwać w "filtrze", wymieniano na żołnierzy wojsk federalnych wziętych do niewoli przez bojowników. Trzeba podkreślić, że wśród Czeczenów przeznaczonych do wymiany nie znalazł się ani jeden mężczyzna, który walczył z bronią w ręku. Na listach Czeczenów przeznaczonych do wymiany znajdowali się mężczyźni ujęci na ulicach rosyjskich miast, starsi panowie urodzeni w 1931 i 1933 roku, a nawet egipscy studenci, którzy pobierali nauki w groznieńskim Instytucie Naftowym.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

W Groznym zostały zniszczone przez wojska federalne wszystkie szpitale. Rosyjskie lotnictwo specjalne zbombardowało szpitale w Nowych Atagach i Szali.

Relacje uwięzionych

"Strażnicy zaczęli nas bić od razu po tym, gdy przybyliśmy do obozu. To było około 20-25 mężczyzn w maskach stojących w dwu szeregach na dziedzińcu obozu i tworzących żywy łańcuch, cos w rodzaju "ludzkiego korytarza". Byliśmy przepychani przez ten "korytarz", a każdy ze strażników bil nas pałka. Kazali nam rozebrać się do naga a następnie zapędzili nas do chłodni, która wcześniej używana była do mrożenia mięsa. Trzymali nas tam nagich przez jakiś czas, a następnie kazali nam ubrać się i wyjść. Zaczęli nas znowu bić na zewnątrz chłodni. Bili nas tez w celi. Podczas pierwszej nocy spędzonej w obozie, bito mnie cztery razy. Następnego dnia zmuszono nas do biegania na korytarzu przed naszymi celami, wzdłuż żywego łańcucha uzbrojonych strażników w maskach. Paru strażników było uzbrojonych w ciężkie młotki, reszta z nich miała pałki. Kiedy biegłem przez ich "korytarz", ktoś uderzył mnie w plecy młotkiem? Ból był tak silny, ze nic nie czułem podczas następnych uderzeń pałkami..."

Musa przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo . "Podczas przesłuchania dwa razy strąciłem świadomość. Gdy odzyskałem przytomność, oni wciąż przykładali dwa przewody elektryczne do rożnych części mojego ciała. Strażnicy znaleźli w mojej kieszeni paczkę środków przeciwbólowych. Powiedziałem im, ze to na serce. Zaczęli bić mnie w okolicach serca. Uderzyli mnie tam piec lub sześć razy."

Mohamed, przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo. Każdego dnia, nawet gdy w Genewie spotyka się Komisja Praw Człowieka ONZ, w tajemnicy cierpią takie ofiary jak "Musa" i "Mohamed". Podczas ostatniej misji badawczej Amnesty International w sąsiadującej z Czeczenia Republice Inguszetii, organizacja zebrała wiele zeznań osób, takich, jak powyższe, które to zostały potwierdziły, ze wobec przetrzymywanych w "obozach filtracyjnych" mężczyzn, kobiet i dzieci rutynowo stosowane są tortury: gwałty, bicie młotkami i pałkami, rażenie prądem i gazem łzawiącym, piłowanie zębów. Niektórzy z nich jednocześnie są bici w okolicach uszu w celu przebić bębenków. Zatrzymani są bici podczas biegu przez "ludzki korytarz" stworzony przez strażników. Jest to stosowane na początku pobytu w miejscu zatrzymania, lub w celu przegnania ich z cel do toalet. Wszystkie osoby, które przeżyły "obozy filtracyjne" i rozmawiały z Amnesty International stwierdziły, ze przy uwalnianiu, były zastraszane przez władze "obozów filtracyjnych", ze jeżeli opowiedzą o tym, co przeżyły, to ich rodziny zostaną zabite.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

Śmierć w wiezieniu: 14 letnia dziewczynka pochodząca z Urus-Martan, zmarła w miejscu uwiezienia w Czernokozowie, przypuszczalnie na skutek torturowania i znęcania się nad nią, m.in. w wyniku wielokrotnego zgwałcenia przez strażników. Wedle doniesień została ona zatrzymana na punkcie kontrolnym, podczas podróży autobusem. Była ona prawdopodobnie jedna z 60 kobiet trzymanych wspólnie w celi nr 25 w Czernokozowie. Kobiety te były bite przez strażników. Wieziona razem z nimi "Zulijkan", będąca w siódmym miesiącu ciąży, nie była bita przez strażników, ale wciąż straszono ja torturami. Później została zwolniona i urodziła wcześniaka. Tajne "obozy filtracyjne" Od osób które przeżyły, Amnesty International zebrała informacje na temat istnienia tajnych "obozów filtracyjnych" takich, jak tzw. "Internat", znajdujący się w budynku byłej szkoły w mieście Urus-Martan oraz prowizoryczne miejsce zatrzymań we wsi Znamienskoje, prawdopodobnie zlokalizowane w suterenie budynku usytuowanego za siedziba samorządu terytorialnego. Wedle doniesień inne tajne miejsca uwiezienia znajdują się: w punkcie kontrolnym armii rosyjskiej we wsi Tolstoj-Jurt - jest to prawdopodobnie wykopany w ziemi dół; we wsi

Gorogorsk, w budynkach byłej fabryki oleju (znanej jako "NGDU"); i dwa miejsca uwiezienia w dystrykcie Leninskim w Groznym, w budynkach fabryki samochodów (w budynkach "PAP-1" oraz "PAP-5").

"Sultan"*, 25 letni mężczyzna zmarł wkrótce po zwolnieniu z obozu "Internat" w Urus-Martan.

Według jego lekarzy, "Sultan" odniósł poważne obrażenia ciała w okolicach klatki piersiowej, żołądka i całej głowy. Miał on również otwarte rany, które powstały w wyniku ciosów zadanych bagnetem w szyje i plecy. Jego ciało było mocno posiniaczone. "Sultan" zmarł 16 marca po przebyciu kilku operacji. Pracownik Amnesty International otrzymał protokół z sekcji zwłok, który zawiera listę rożnych uszkodzeń ciała, które miał "Sultan", gdy był hospitalizowany. Protokół stwierdza, ze te śmiertelne rany powstały bezpośrednio w wyniku pobicia.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

W Czeczenii, poza "obozami filtracyjnymi", ludność cywilna wciąż nie jest bezpieczna: wioski są atakowane przez artylerie i rakiety, nie ma możliwości ucieczki, tak jak to miało miejsce w Komsomolskim, na początku miesiąca. Nawet wtedy, gdy ludność cywilna zdoła uciec z obszarów objętych atakiem, istnieją wiarygodne raporty mówiące o tym, że siły rosyjskie bezpośrednio atakują cywilne konwoje oznaczone białymi flagami.

Na przykład 20 lutego w pobliżu wioski Duba-Jurt w dystrykcie Szatoj, pod bezpośrednim ostrzałem artyleryjskim znalazły się samochody (w tym ambulanse wyraźnie oznakowane znakami czerwonego krzyża) przewożące w bezpieczne miejsca około 40 osób cywilnych z wioski Barzoj. W wyniku ataku zginęły 3 kobiety i 2 mężczyzn, w tym 75 letnia kobieta Dogman Giriewa, a rany odniosło do 16 osób.

Ludność cywilna padała ofiara bezpośrednich ataków wojsk rosyjskich nawet wtedy, gdy oficjalnie ogłoszono dla nich "bezpieczne korytarze". 20 marca grupa do 60 osób cywilnych, głownie kobiet i dzieci, którym obiecano na jeden dzień "bezpieczny korytarz" w celu zebrania w pobliskim lesie dzikiego czosnku do jedzenia w pobliżu wsi Samaszki znalazła się pod bezpośrednim ostrzałem artyleryjskim. W rezultacie zginęło przynajmniej trzy osoby, a przynajmniej pięć kobiet odniosło rany.

Tysiące osób cywilnych stawało się ofiarami egzekucji pozasądowych dokonywanych przez siły rosyjskie na terytoriach znajdujących się pod ich kontrola, takich jak m.in. w Staropromyslowskim dystrykcie Groznego w styczniu oraz na przedmieściach Groznego Aldi w styczniu i w dystrykcie Oktriabskij w lutym. W innych miastach Federacji Rosyjskiej, takich jak Moskwa, Amnesty International zarejestrowała przykłady prześladowań Czeczenów i innych osób pochodzących z Kaukazu, takie, jak arbitralne zatrzymania, znęcanie się i tortury w miejscach zatrzymań.

Amnesty International stwierdziła dzisiaj, ze społeczność międzynarodowa musi działać "Komisja Praw Człowieka ONZ oraz Zgromadzenie Parlamentarna Rady Europy musza podjąć konieczne kroki w celu wszczęcia międzynarodowego śledztwa mającego na celu wyjaśnienie zabójstw, tortur, w tym gwałtów, znęcania się i prześladowań ludności cywilnej w Czeczenii".

(...) prezydent Rosji Wladimir Putin ostatnio stwierdził w mediach, że "demokracja jest dyktatura prawa". Amnesty International wzywa prezydenta(...) Putina do udowodnienia jego uznania dla rządów prawa poprzez wypełnienie zobowiązań międzynarodowych Rosji i współdziałanie przy przeprowadzaniu międzynarodowego śledztwa zapewniając obserwatorom przestrzegania praw człowieka nieskrępowany dostęp do wszystkich "obozów filtracyjnych" i terytorium Czeczenii.

BIESŁAN-ROSYJSKA PROWOKACJA SŁUZB SPECJALNYCH ?-Oświadczenie Asłana Maschadowa po wydarzeniach w Biesłanie http://www.putin.most.org.pl/dane/oswiadczenie.html

Odpowiadając na to pytanie, chciałbym powiedzieć co następuje, szczególnie o tragedii w Biesłanie. Tak to była zdecydowanie tragedia, to było bluźnierstwo. Takie metody nie mają nic wspólnego z walką ludności Czeczeńskiej i Czeczeńskich Mudżahedinów ponieważ nie ma usprawiedliwienia dla tego rodzaju aktów. (...)

Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że nie ma żadnej interwencji, nie ma nawet nic podobnego do międzynarodowego terroryzmu. Wszystko to jest fikcją i jest sfabrykowanym obrazem wroga: fundamentalizm, islamski ekstremizm. To prawdopodobnie z tego Kreml odnosi korzyści. (...)

Głównym argumentem tych ludzi, którzy zajmują teatry i szkoły, jest przekonanie, że Putin i jego generałowie oraz tajne służby przypuszczalnie nie wydadzą rozkazów, aby strzelać do małych dzieci lub gazować swych współobywateli toksycznymi substancjami takimi jak sarin, czy saman. Ale jest to fikcja. Ci ludzie są w błędzie, ponieważ nie znają prawdziwej twarzy ich wroga i państwa, przeciw którym walczą. Powtórzę, więc: nie zamierzam usprawiedliwiać tych ludzi w Biesłanie, prawdopodobnie nie myśleli, że szkoła zostanie wzięta szturmem i że Kreml wyda rozkaz strzelania do dzieci. I jestem pewien, że ci "terroryści" nie strzelali dzieciom w plecy. (...)

Jedno z dzieci ze szkoły wyznało, że na zewnątrz były dwa wybuchy, po których ściana, a potem dach runęły. "Terroryści" wcale nie strzelali do nich, ale przebrali się i uciekli. Wierzę, że jedyną rzeczą, jaką chcą osiągnąć ci "terroryści", ci, którzy biorą żywych ludzi jako zakładników, ryzykując życie tych ludzi, chcą, by rząd rosyjski poszedł na pewne ustępstwa. Jestem pewien, że nigdy nie zmuszą rządu rosyjskiego by to zrobił. Chciałbym to jeszcze raz powtórzyć: nie znają oni bestialskiej twarzy ich wroga i przywódcy Rosji! (...)

Kiedy Anna Politkowska została otruta w samolocie i gdy w Moskwie aresztowano Andrieja Babickiego, było już jasne, że użyją siły i wezmą szturmem szkołę w Biesłanie. Teraz Prezydent Północnej Osetii Dżasochow winien sprawić, by jego obecność stała się odczuwalna. Musi on powiedzieć prawdę i otworzyć oczy swoich ludzi, krewnych ofiar odnośnie śmierci: powinien powiedzieć, kto rozpoczął atak, kto jest winny mordu setek dzieci. I wierzę, że ma on dość odwagi, by okazać męstwo i rozsądek (...)

Myślę, że Putin jest wygodną postacią dla zachodnich przywódców, ponieważ w każdej chwili może być obciążony odpowiedzialnością za popełnienie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w Czeczenii. Chociaż - dziś ci przywódcy udają, że tego nie widzą. Nie są oni jednak ślepi i wiedzą, w jaki sposób ten człowiek doszedł do władzy. (...)

Oni, Przywódcy Zachodu wiedzą, kto wydał rozkaz wysadzenia budynków mieszkalnych w Buinaksku, Wołgodońsku i Moskwie. Wiedzą też, że zbrodnie wojenne w Czeczenii zostały popełnione na osobisty rozkaz prezydenta Federacji Rosyjskiej. Wśród tych zbrodni są morderstwa znanych polityków i obrońców praw człowieka w Rosji: Juszenkowa, Szczekoczihina, Borowika, Lebiedzia i otrucie Politkowskiej. Wiedzą oni dobrze, że obywatele rosyjscy w Teatrze Nord - Ost zostali zagazowani trującymi substancjami na osobisty rozkaz Putina. I dziś również na jego prywatny rozkaz została zaatakowana szkoła w Biesłanie.

ZDJĘCIA: www.chechnya.250x.com/foto.htm

W toku obu wojen prowadzonych na terytorium Czeczenii w latach 90. na masową skalę łamane były podstawowe prawa człowieka, popełnione zostały liczne zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. W części były one pochodną sposobu prowadzenia działań bojowych, w części wynikały z polityki realizowanej na obszarach kontrolowanych przez strony konfliktu wobec ludności cywilnej oraz jeńców. Najbardziej masowy charakter miały: 1) prowadzone na oślep bombardowania lotnicze i ostrzeliwania artyleryjsko-rakietowe, w tym także nie bronionych cywilnych osiedli, 2) celowe lotnicze i artyleryjskie ataki na obiekty cywilne, zwłaszcza na osiedla i rejony zamieszkiwania ludności, 3) morderstwa i egzekucje bez wyroków sądowych, 4) gwałty, 5) bezprawne pozbawianie ludzi wolności, 6) okrutne obchodzenie się z zatrzymanymi, w tym stosowanie tortur, 7) wymuszanie przemieszczeń ludności cywilnej lub uniemożliwianie jej opuszczenia niebezpiecznych miejsc, 8) grabieże i bezprawne konfiskaty majątków, 9) branie zakładników i używanie ich w charakterze żywych tarcz. www.czeczenia.pl/nowa_strona_18.htm

Nie ulega wątpliwości, że zbrodnie były udziałem obu stron konfliktu, jednakże zainteresowanie nimi i w konsekwencji ich udokumentowanie nie jest jednakowe. Z dotychczasowych analiz prowadzonych przez rozmaite instytucje i organizacje humanitarne i obrony praw człowieka wynika, iż z uwagi na możliwości, środki i rezultaty działania czynnikiem w znacznie wyższym stopniu odpowiedzialnym za charakter wojny w Czeczenii była strona federalna. (...) Dużo mniej wiadomo o przestępstwach popełnianych przez stronę czeczeńską, co w żadnej mierze nie znaczy, iż ona się ich nie dopuszczała. (...) organizacja Human Rights Watch (HRW) ogłosiła serię udokumentowanych raportów na temat łamania praw człowieka w Czeczenii, oskarżając siły federalne o systematyczne gwałcenie praw wojny poprzez masowe, nieograniczone i nieproporcjonalne stosowanie siły, bombardowanie i ostrzeliwanie ośrodków cywilnych, grabieże, arbitralne zatrzymania, znęcanie się nad zatrzymanymi, nieusprawiedliwione zniszczenia, morderstwa, stosowanie odwetu wobec ludności cywilnej. W marcu 1995 r. grupa obserwacyjna Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie odnotowała całkowity brak ram prawnych definiujących prawa obywateli i ograniczających przemoc władz, nieograniczone atakowanie ludności cywilnej, grabieże, bicie, okaleczanie oraz inne formy znęcania się nad zatrzymanymi, powszechne stosowanie doraźnych egzekucji bez sądów, stosowanie zakazanych rodzajów broni, np. bomb kulkowych, blokowanie pomocy humanitarnej dla ofiar wojny, długotrwałe pozbawianie ludzi wolności na podstawie arbitralnych decyzji administracyjnych. W raporcie ogłoszonym 30 czerwca 1995 r. przez ekspertów Rady Europy potwierdzone zostały powszechne zjawiska bicia ludzi, grabieży i niszczenia majątków oraz przypadki masakr, tortur i gwałtów, przy czym autorzy raportu widzieli w tych działaniach elementy świadomej polityki dowództwa rosyjskiego. Podobnych raportów z lat 1994-1996 i 1999-2002, przygotowanych przez organizacje obrony praw człowieka, organizacje humanitarne, instytucje międzynarodowe ogłoszono (...) wiele (...)

Bombardowania i ostrzeliwania osiedli cywilnych

(...) Mieszkańcy Czeczenii ponosili straty spowodowane bombardowaniami i ostrzałem artyleryjskim przez cały okres obu konfliktów. Poczynając od 19 grudnia 1994 r. miały miejsce codzienne naloty na Grozny, a większość bomb i rakiet trafiało w kwartały, gdzie nie było żadnych obiektów wojskowych. Lotnictwo rosyjskie z pełną konsekwencją atakowało dzielnice mieszkaniowe, zmierzając w oczywisty sposób do zagłady ich mieszkańców. W czasie walk o Grozny zimą 1994/1995 mieszkańcy domów znajdujących się w strefie walk nie mieli często możliwości ucieczki i zmuszeni byli przez wiele dni a nawet tygodni ukrywać się w piwnicach, bez ogrzewania, światła, w warunkach długotrwałego braku żywności, a nawet wody pitnej, ginąc przy tym od bomb i rakiet oraz ostrzału prowadzonego przez walczące strony. (...) Np. w Szali w początkach marca 1995 r. lotnictwo federalne uporczywie atakowało obrzeża miasta, gdzie znajdowały się wyłącznie obiekty cywilne, natomiast nie bombardowało obiektów wojskowych i administracyjnych oraz oddziałów czeczeńskich pozostających w mieście. (...)

Szczególny rozgłos międzynarodowy zyskał atak na Grozny 21 października 1999 r. W wyniku ostrzału rakietowego centrum miasta, w tym miejscowego bazaru zginęło ponad 140 mieszkańców, w tym wiele kobiet i dzieci, a rannych zostało wedle różnych źródeł 260-400 osób. Strona rosyjska, w tym Władimir Putin, utrzymywała najpierw, że ofiary na bazarze były wynikiem wybuchu spowodowanego starciami między zbrojnymi grupami Czeczenów. Później wojskowi nieoczekiwanie przyznali, że atak rosyjski na bazar rzeczywiście nastąpił (...)

Ataki na uciekinierów z rejonów walk

Ludność cywilna często nie dysponowała możliwością bezpiecznego opuszczenia strefy działań bojowych. (...) Kolumny uciekinierów były wielokrotnie atakowane, także z powietrza. Już w październiku 1994 r. uciekinierzy informowali przedstawicieli organizacji humanitarnych, że byli ostrzeliwani przez siły federalne, choć nie było jasne czy w rezultacie pomyłki, czy celowego działania.(...) oznakowane białymi flagami pojazdy z ewakuowanymi cywilami oraz grupy uciekające pieszo były ostrzeliwane z broni maszynowej i rakietowej przez śmigłowce. (...) Mieszkańców albo nie uprzedzano w ogóle o mających nastąpić bombardowaniach, albo odmawiano rozmów na temat opuszczenia przez nich zagrożonego terenu, a nawet gdy umożliwiano ludności opuszczenie osiedli, kolumny uciekinierów były bombardowane i ostrzeliwane. W rezultacie nieselektywnych bombardowań i ostrzału śmierć poniosły setki osób cywilnych (...) zniszczono wiele domów mieszkalnych i obiektów użyteczności publicznej. (...) Zdarzały się nawet ataki na oznakowane konwoje Czerwonego Krzyża. ...)

Pacyfikacje

Przejmowaniu przez siły federalne kontroli nad poszczególnymi miejscowościami zarówno w czasie wojny w latach 1994-1996, jak i tzw. drugiej wojny czeczeńskiej, towarzyszyły często krwawe pacyfikacje. (...) najgłośniejszym echem odbiła się pacyfikacji Samaszek w kwietniu 1995 r., będąca potwierdzeniem ludobójczej praktyki strony federalnej. Regularne oddziały czeczeńskie wycofały się stamtąd na miesiąc przed wkroczeniem rosyjskich wojsk wewnętrznych (...) Kierownictwo MSW FR oficjalnie potwierdziło, że w toku działań w dniach 7-8 kwietnia w Samaszkach zginęło 130 osób, jednakże utrzymywało, iż byli to bojownicy Dudajewa. Prowadzący badania w Samaszkach przedstawiciele organizacji obrony praw człowieka ustalili nazwiska 103 ofiar i okazało się, iż było wśród nich 13 kobiet i 90 mężczyzn, przy czym 7 osób miało mniej niż 18 lat, a 22 osoby ponad 61 lat. Tylko 4 osoby poległy z bronią w ręku. 18 osób zginęło w rezultacie ostrzału artyleryjskiego, 5 w następstwie ostrzału ulic z pojazdów bojowych, 7 w rezultacie ognia snajperów, 5 osób zginęło w wyniku wybuchów granatów wrzucanych do domów mieszkalnych, (...) Pozostali zostali zestrzeleni lub rozstrzelani, a 3 osoby wcześniej ranne zostały dobite. Do punktu filtracyjnego w Mozdoku trafiło 83 mieszkańców Samaszek, z których jednak aż 65 w ciągu paru dni zwolniono jako absolutnie niewinnych, a 12 wymieniono na żołnierzy wziętych do niewoli przez siły czeczeńskie. (...) W trakcie szturmu cywile, w tym kobiety i dzieci, przemocą wyciągnięci z piwnic, gdzie ukrywali się przed ostrzałem, co najmniej dwukrotnie byli wykorzystywani przez siły federalne jako "żywe tarcze". Na terenie zajętym przez Rosjan natychmiast zaczęto prowadzić akcje "oczyszczania". (...) po opanowaniu Gudermesu przez bojowników czeczeńskich, siły federalne okrążyły miasto i od 14 grudnia rozpoczęły jego zmasowany ostrzał. Bombardowania powietrzne nastąpiły 18 grudnia, gdy bojowników w mieście już faktycznie nie było, a jedynymi ofiarami stali się cywilni mieszkańcy. 19 grudnia rozpoczęła się "zaczystka" miasta, w toku której odnotowano przypadki wrzucania granatów do pełnych ludzi piwnic. Strona federalna mówiła o 267 zabitych mieszkańcach Gudermesu, jednak źródła niezależne uznały te dane za znacznie zaniżone. (...)Ogromna liczba świadectw różnego rodzaju potwierdziła ponad wszelką wątpliwość, że tzw. zaczystki prowadzone w miastach i osiedlach Czeczenii obfitowały w akty zbrodniczej przemocy, zabójstwa, gwałty i bezzasadne zatrzymania cywilnych obywateli. Władze federalne określając rozpoczęte w 1999 r. działania w Czeczenii mianem "operacji antyterrorystycznej", jako cel działania podporządkowanych sobie sił wskazywały wielokrotnie "likwidację", "neutralizację", bądź wręcz "unicestwienie" terrorystów. Kryterium wyodrębnienia owych "terrorystów" nigdy nie zostało jednak jasno sformułowane. Zdaniem Głównego Prokuratora Wojskowego Jurija Diemina za uczestników działań bojowych należało z góry uznać dobrze zbudowanych mężczyzn w wieku od 25 do 40 lat z świeżo zgolonymi brodami. Ten sam funkcjonariusz gotów był uznać, że 1/3 uciekinierów czeczeńskich w Inguszetii to terroryści. Gen. Kazancew dowodzący siłami federalnymi w Czeczenii, w styczniu 2000 r. głosił, iż za uciekinierów można uważać jedynie kobiety, dzieci i mężczyzn powyżej 65 roku życia, co oznaczało, iż pozostali mężczyźni kwalifikowani byli jako osoby podlegające represjonowaniu. (...)doszło do trzech masowych masakr cywilnej ludności w toku zajmowania i "oczyszczania" miejscowości. W grudniu 1999 r. co najmniej 17 osób zginęło w Ałchan-Jurcie, spalono liczne domy, wiele kobiet zostało zgwałconych, masowe rozmiary przybrała grabież mienia. Ponad 50 osób (w większości kobiet, starców) zostało zamordowanych w rejonie staropromysłowskim w Groznym, gdy wojska rosyjskie objęły nad nim kontrolę. 5 lutego 2000 r. doszło do masakry mieszkańców osady Nowyje Ałdy, będącej przedmieściem Groznego. Po opuszczeniu osady przez bojowników czeczeńskich wkroczyły tam siły federalne, które przeprowadziły operację oczyszczania, w toku której zamordowano licznych cywilnych mieszkańców. (...)

Jednym z najczęstszych aktów barbarzyństwa ze strony żołnierzy sił federalnych były gwałty na kobietach towarzyszące przejmowaniu kontroli nad poszczególnymi osiedlami, prowadzeniu tzw. zaczystek, filtracji na różnych jej etapach. (...)

Zatrzymania

Masową formą represji i zarazem łamania podstawowych praw człowieka były zatrzymania cywilnych obywateli, dokonywane w toku obu wojen. (...) Ludzie ci trafiali do specjalnych instytucji działających w znacznej części bez podstaw prawnych lub zgoła wbrew obowiązującym przepisom. Teoretycznie zatrzymaniom podlegały osoby podejrzewane o przynależność do tzw. nielegalnych formacji zbrojnych lub o współpracę z nimi (...) czy też o działalność terrorystyczną bądź wspieranie terrorystów (w czasie drugiego konfliktu). Osoby te poddawane były procedurom tzw. filtracji w odpowiednich instytucjach. Kryteria zatrzymywania były niejasne i stwarzały szerokie pole do nadużyć, a publiczne wypowiedzi prominentnych przedstawicieli strony federalnej nawet zachęcały do tego. (...) Nierzadko jedyną podstawą do zatrzymania był fizyczny wygląd (dobrze zbudowani mężczyźni), czy wiek (wszyscy mężczyźni w wieku od 25 do 40, a nawet od 15 do 60 lat), ślady noszenia broni czy też resztki prochu na rękach. (...) potwierdzeniem zasadności zatrzymania mogło być przyznanie się samego zatrzymanego do czynów, o które go podejrzewano. Zatem dążono wszelkimi sposobami do uzyskania takiego zeznania. Wobec opornych stosowano bicie i tortury, niekiedy prowadzące do śmierci. Wielokrotnie miały też miejsce przypadki rozstrzeliwania zatrzymanych. (...)tzw. punkty filtracyjne utworzone na mocy rozkazu MSW FR z 12 grudnia 1994 r. Zasady ich działania zostały określone dopiero w maju 1995 r. niejawnym zarządzeniem MSW, co stanowiło naruszenie konstytucji FR, zakazującej ograniczania wolności, a zwłaszcza jej pozbawiania na mocy aktów niepublikowanych. (...) zatrzymania następowały najczęściej w ogóle bez jakiejkolwiek dokumentacji tego faktu. (...) Do punktów filtracyjnych trafiali na masową skalę ludzie zatrzymywani w trakcie masowych łapanek i czystek osiedli oraz na drogowych punktach kontrolnych. (...) w czasie transportowania (...) jak i (...) pobytu traktowani byli często brutalnie (...) w trakcie transportu odkrytymi ciężarówkami ludzi układano po prostu warstwami. Dochodziło przy tym do zabójstw oraz imitacji zabójstw w celu sterroryzowania konwojowanych. W punktach filtracyjnych ludzie byli bici i torturowani w czasie przesłuchań, których głównym celem było wymuszenie przyznania się do udziału w walkach. Przetrzymywano ich w bardzo złych warunkach. W Mozdoku zatrzymani byli umieszczani w wagonach kolejowych przeznaczonych do przewozu więźniów. Warunki bytowe i wyżywienie były tam tak złe, że w styczniu 1995 r. nawet komisja MSW FR uznała za konieczne dokonanie wymiany personelu i zastosowania wobec jego części kar dyscyplinarnych, co jednak tylko przejściowo poprawiło sytuację. Przy zwalnianiu więzionych z punktów filtracyjnych zmuszano ich do podpisywania oświadczeń, iż nie zgłaszali pretensji z tytułu zatrzymania. Ludzie byli także przetrzymywani w nieoficjalnych miejscach zatrzymania, np. przy posterunkach kontrolnych, w miejscach dyslokacji jednostek wojskowych itp., co trwało niekiedy wiele dni i pozostawało najczęściej poza jakąkolwiek kontrolą, w poczuciu pełnej bezkarności straży, która maltretowała więzionych, znęcała się nad nimi, głodziła ich itp. Z czasem rozwinęła się praktyka w ogóle nieodprawiania zatrzymanych z takich nieformalnych miejsc zatrzymań do właściwych punktów filtracyjnych, w rezultacie czego zatrzymani tam znajdowali się poza działaniem jakichkolwiek przepisów i norm, a najczęściej w ogóle nie byli ujmowani w statystykach zatrzymanych Prokuratura wojskowa, alarmowana o tego rodzaju sytuacjach, najczęściej zaprzeczała istnieniu takich nieoficjalnych (nielegalnych) punktów filtracyjnych (miejsc zatrzymań). Najbardziej mroczna była historia punktu filtracyjnego w osadzie Assinowskaja, gdzie zatrzymani przetrzymywani byli w jamach wykopanych w ziemi oraz w ciężarówkach do przewozu więźniów i poddawani szczególnie okrutnym przesłuchaniom. (...)

Już w lutym 2000 r., gdy z obozów filtracyjnych zwolnieni zostali (głównie w wyniku opłacenia znacznych łapówek) pierwsi Czeczeni uwięzieni tam w wyniku wielkiej fali zatrzymań z połowy stycznia, na podstawie zebranego materiału dowodowego organizacja HRW alarmowała opinię publiczną o przerażających praktykach mających miejsce w tych obozach. Szczególnie wiele informacji tego typu dotyczyło obozu w Czernokozowie w pobliżu Groznego. Przywożonych tam ludzi "na powitanie" przepuszczano przez szpaler uzbrojonych w pałki strażników, bijących więźniów do nieprzytomności, ograbiano ich z wszelkich wartościowych przedmiotów, w tym także z odzieży, następnie zaś poddawano długotrwałym przesłuchaniom połączonym z biciem i torturami. Na porządku dziennym były gwałty na kobietach i mężczyznach. Do zamkniętych cel wpuszczano gaz łzawiący. Sytuacja poprawiła się dopiero po wizycie międzynarodowej misji i wymianie personelu w lutym 2000 r. (...)

Siły federalne niejednokrotnie wykorzystywały zatrzymane i więzione osoby cywilne jako przedmiot swoistego handlu. Stronie czeczeńskiej proponowano ich wymianę na rosyjskich żołnierzy, którzy dostali się do niewoli. Cywilów przetrzymywanych w obozach filtracyjnych wykorzystywano też do innych celów: w zamian za ich zwolnienie domagano się od rodzin dostarczenia jeńców rosyjskich, informacji o dyslokacji sił czeczeńskich, a czasem po prostu ciał zabitych żołnierzy rosyjskich. Żołnierze rosyjscy w czasie walk w Groznym w sierpniu 1996 r. niejednokrotnie brali zakładników spośród mieszkańców miasta, żądając w zamian za ich uwolnienie czy to dostarczenia rannych żołnierzy wojsk federalnych, którzy znaleźli się w okrążeniu czeczeńskim, czy to zwłoki zabitych Rosjan, czy to przepuszczenia zaopatrzenia na okrążone rosyjskie posterunki. 10 sierpnia miał miejsce głośny incydent: żołnierze sił federalnych wtargnęli do szpitala miejskiego nr 9 w poszukiwaniu czeczeńskich bojowników, ale po bezskutecznym przeszukaniu nie byli już go w stanie opuścić okrążeni przez żołnierzy czeczeńskich i podjęli na miejscu obronę, zaminowując wejścia do szpitala i zatrzymując chorych oraz personel jako zakładników, a następnie - po wynegocjowaniu możliwości opuszczenia szpitala - posłużyli się nimi jako "żywymi tarczami".

Grabieże

Niemal od początku działań wojennych mnożyły się doniesienia o grabieżach, jakich dopuszczali się żołnierze sił federalnych, a których ofiarami padali cywilni mieszkańcy zajmowanych osiedli, przy czym ich łupem padała nie tylko żywność, ale wszelkie wartościowe przedmioty, łącznie nawet z ramami okiennymi. (...) Nawet szef promoskiewskiego rządu Sałambek Chadżijew przyznał, iż żołnierze federalni grabili, gwałcili, kradli. Władze federalne początkowo przeczyły tego rodzaju doniesieniom, później starały się je marginalizować, zrzucając całą odpowiedzialność za tego rodzaju zjawiska na czeczeńskich bojowników. Gdy wreszcie nawet prorosyjska Rada Tymczasowa wystąpiła z apelem do prezydenta FR o położenie kresu istniejącej sytuacji, oskarżając siły federalne o wyniszczanie ludności, grabieże i maruderstwo, o wyniszczanie narodu czeczeńskiego pod hasłami walki z nielegalnymi formacjami zbrojnymi, zamiast prezydenta Jelcyna odpowiedział gen. Tichomorow, odrzucając wszystkie oskarżenia i wbrew oczywistym faktom przecząc jakoby rosyjscy żołnierze dopuszczali się grabieży, gwałtów i morderstw. (...) Na masową skalę rozwinęła się praktyka wymuszania na mieszkańcach Czeczenii swego rodzaju haraczu przez żołnierzy pełniących służbę na punktach kontrolnych wewnątrz kraju i na granicach administracyjnych. Za przepuszczenie przez punkt kontrolny żądano sum pieniędzy lub opłaty w dobrach.

Poważną bariera utrudniającą, a niekiedy wręcz uniemożliwiającą ustalenie przebiegu wydarzeń, określenie rozmiarów zbrodni czy nawet samego faktu ich popełnienia, stanowiła polityka informacyjna władz federalnych, utrudniających i uniemożliwiających niezależnym obserwatorom, w tym dziennikarzom i działaczom organizacji humanitarnych, inspekcje na miejscu. Równocześnie strona rosyjska starała się zaprzeczać, jakoby jej działania wymierzone były w ludność cywilną, a doniesienia na ten temat kwalifikowała jako produkt "propagandy terrorystów". W efekcie o wielu wydarzeniach tego rodzaju w ogóle nic nie wiadomo, bądź też dostępne są strzępy informacji trudnych do zweryfikowania. Jednakże wystarczająco wiele przestępstw zostało zidentyfikowanych w sposób nie budzący wątpliwości, udokumentowanych licznymi zeznaniami świadków wydarzeń, by mieć wątpliwości co do ludobójczego charakteru wojny prowadzonej w Czeczenii.

PRZESTĘPSTWA I ZBRODNIE SIŁ CZECZEŃSKICH

Formacje czeczeńskie podobnie jak siły federalne, choć na nieporównanie mniejszą skalę, co było oczywiste z uwagi na mniejsze możliwości w tym zakresie, prowadziły ogień na oślep, ostrzeliwując miejsca zamieszkania cywilnej ludności. Dwie najbardziej typowe formy naruszenia prawa humanitarnego ze strony czeczeńskiej to rozmieszczanie obiektów wojskowych w sąsiedztwie cywilnych oraz zbrodnie na wziętych do niewoli żołnierzach i funkcjonariuszach strony federalnej. Wielokrotnie bojownicy czeczeńscy prowokowali siły federalne do ostrzału obiektów cywilnych, w tym osiedli poprzez umieszczanie własnych pozycji ogniowych w bezpośrednim ich, a nawet wykorzystywanie zamieszkałych domów jako punktów ogniowych, z których ostrzeliwano rosyjskie pododdziały, kolumny i posterunki. Np. w rejonie szatojskim oddziały, które dotarły tam z Urus-Martanu, rozmieszczały mobilną artylerię przeciwlotniczą wśród budynków mieszkalnych, ostrzeliwały samoloty rosyjskie, po czym szybko opuszczali te stanowiska, a osady stawały się celem ataków bombowych i rakietowych. W końcu stycznia 2000 r. oddziały wychodzące z Groznego w miejscowości Ałchan-Kała otwierając ogień do rosyjskich śmigłowców sprowokowały wielogodzinny ciężki ostrzał osiedla, a następnie jego "zaczystkę". Bojownicy czeczeńscy lekceważyli zatem bezpieczeństwo cywilnej ludności, narażając ją na odwetowe poczynania rosyjskie, wielokrotnie wbrew prośbom tej ludności podejmowali akcje bojowe i sytuowali swoje stanowiska w obrębie osiedli mieszkalnych, a zdarzało się, że starszyzna próbująca ich powstrzymać była bita, a niekiedy nawet rozstrzeliwana. Jednym z najbardziej nagłośnionych przestępstw wobec cywilnej ludności było uniemożliwianie jej opuszczenia strefy działań wojennych. Szczególnym przypadkiem tego rodzaju postępowania było zablokowanie 25 grudnia 1994 r. jednej z kolumn ewakuujących do Inguszetii mieszkańców Groznego.

Bojownicy czeczeńscy dopuszczali się niejednokrotnie torturowania i mordów na jeńcach rosyjskich. (...) Znane są przypadki odkrycia ciał członków sił federalnych ze śladami tortur oraz okrutnej śmierci. Niejednokrotnie jeńcy wykorzystywani też byli jako zakładnicy, bądź jako przedmiot swoistego handlu ludźmi ze stroną federalną.. (...) Gdy (...) okazało się że strona federalna przekazywała osoby, które doświadczyły ciężkich przejść w obozach filtracyjnych, były torturowane, głodzone i maltretowane. To wpłynęło na pogorszenie stosunku do rosyjskich jeńców, pojawiły się przypadki ich bicia i maltretowania (...) Złe wyżywienie, maltretowanie jeńców, kolejne przenosiny obozu (...) ok. 1/3 jeńców nie przeżyło pobytu tam.

Przestępczy charakter miały akty terroryzmu, których autorami byli bojownicy czeczeńscy, jakkolwiek sprawą ciągle dyskusyjną jest stopień odpowiedzialności za te akty władz republiki. Najgłośniejszymi tego rodzaju akcjami były ataki Basajewa na Budionnowsk i Radujewa na Kizlar. Obie te akcje przyniosły liczne ofiary wśród ludności cywilnej. Terroryści czeczeńscy brali w toku tych akcji setki zakładników, w tym dzieci, narażając ich na śmierć i rany. Dopuszczali się przy tym na tych zakładnikach zabójstw, traktując to jako instrument nacisku na stronę federalną, narażali ich na śmierć i rany w wyniku ostrzału itp. Jesienią 1995 r. formacje zbrojne Czeczenii zaczęły zatrzymywać i porywać osoby cywilne, przy czym trudno tu rozdzielić zwykłe przestępstwa kryminalne od zatrzymywania osób uznanych za kolaborantów i współpracowników administracji okupacyjnej. W grudniu 1995 r. porwania osób cywilnych przybrały masowy charakter, a jedną z przyczyn tego nasilenia procederu były wybory głowy Republiki Czeczeńskiej.

Do wielu rozstrzelań bez sądu doszło po zajęciu Groznego przez siły czeczeńskie w sierpniu 1996 r. W mieście działały wówczas zorganizowane grupy funkcjonariuszy czeczeńskich, które według z góry ustalonych list poszukiwały, zatrzymywały i rozstrzeliwały ludzi, przede wszystkim oskarżanych o współpracę z rosyjskimi komendanturami, tajnymi służbami, lub choćby o prowadzenie handlu z przedstawicielami sił federalnych. Do masowego rozstrzeliwania ludzi, którym nie zawsze udowodniono jakąkolwiek winę prowadził dekret prezydenta Jandarbijewa dający komendantom polowym większych oddziałów prawo powoływania sądów polowych sądzących w przyspieszonym trybie i przy wydatnie uproszczonej procedurze, faktycznie pozbawiającej oskarżonego prawa do obrony, przy czym wyroki nie podlegały zaskarżaniu i były niezwłocznie wykonywane.

UCHODŹCY

Działania wojenne spowodowały masową, żywiołową ucieczkę ludności z terenów objętych lub zagrożonych nimi. Strumienie uciekinierów płynęły z ośrodków miejskich, zwłaszcza z Groznego, na wieś oraz poza granice Czeczenii, przede wszystkim do Inguszetii. Według danych organizacji humanitarnych w toku pierwszej wojny czeczeńskiej ok. 400 tys. mieszkańców Czeczenii było zmuszonych zmienić miejsce pobytu: ponad 150 tys. uchodźców znalazło się na terenach sąsiadujących z Czeczenią, zaś ponad 200 tys. szukało schronienia na południu, na obszarach pozostających pod kontrolą sił Dudajewa.

Fala uchodźcza ponownie wezbrała już we wrześniu 1999 r., gdy zaczęły się rosyjskie bombardowania lotnicze. Początkowo miała ona wewnątrzczeczeński charakter: ludność rejonów wiedeńskiego i nożajjurtowskiego uciekała na równiny przedgórza. Wraz ze wzrostem napięcia na północnej granicy Czeczenii nastroje uchodźcze objęły mieszkańców rejonów szełkowskiego i naurskiego, którzy migrowali na południe, za Terek. W ostatniej dekadzie września, gdy zaczęły się bombardowania Groznego i innych ośrodków miejskich, uchodźcy zaczęli masowo kierować się poza granice Czeczenii. 29 września dowódca grupy operacyjnej "Zachód" gen. Władimir Szamanow skierował do organów spraw wewnętrznych krajów i republik północnokaukaskich telefonogram nakazujący uniemożliwienie mieszkańcom Czeczenii opuszczanie terytorium tej republiki. Jednakże na polecenie prezydenta Inguszetii Rusłana Auszewa granice tej republiki pozostały otwarte dla uchodźców. W efekcie liczba uciekinierów na obszarze Inguszetii lawinowo rosła: według danych władz inguskich 1 września 1999 r. było ich tam 13468, 1 października - 64631, 6 października - 118782, 11 października - 145993. Dane te znajdowały potwierdzenie - choć nie zawsze dokładne - w informacjach instytucji federalnych. 2 października 1999 r. minister do spraw federacji i narodowości Wiaczesław Michajłow poinformował, że liczba uchodźców (oficjalnie nazywanych "tymczasowymi przesiedleńcami") z Czeczenii może przekroczyć 120 tys. osób, które w większości znajdują się w Inguszetii i po zarejestrowaniu będą stamtąd rozśrodkowane do innych regionów Rosji. 5 października Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych FR podało, że liczba uchodźców wynosiła już 118110 osób, z tego do Inguszetii trafiło 105271 osób. Uciekinierzy kierowali się także do Gruzji. Zgodnie z decyzją Eduarda Szewardnadze przepuszczano przez granicę kobiety, dzieci oraz starców, natomiast spośród mężczyzn w wieku poborowym tylko tych, którzy dysponowali obywatelstwem gruzińskim. Według służb migracyjnych Inguszetii do 16 grudnia 1999 r. na terytorium tej republiki trafiło 249037 uchodźców z Czeczenii, z których nadal pozostawało tam 207914 osób (reszta powróciła do Czeczenii lub udała się do innych regionów Rosji lub do Gruzji). Te same źródła podawały, iż do 14 stycznia 2000 r. zarejestrowano w Inguszetii 261741 uciekinierów, spośród których 613 wyjechało do ośrodków tymczasowego rozmieszczenia migrantów w innych rejonach Federacji, 43118 wróciło do Czeczenii, 41231 wyjechało w głąb Rosji, do Kazachstanu i innych republik do swoich krewnych bądź znajomych, a 3953 udało się do Gruzji. Tak więc w następstwie decyzji otwierającej granice Inguszetii dla czeczeńskich uchodźców - decyzji, która uratowała bez wątpienia wiele tysięcy ludzkich istnień - w kraju liczącym ok. 310 tys. mieszkańców znalazło się ponad 250 tys. uchodźców, z tego ponad 170 tys. na długo, co spowodowało niebywale trudną sytuację, przez wyspecjalizowane organizacje uważaną za katastrofę humanitarną. Władze FR utrzymywały natomiast - wbrew udokumentowanym opiniom organizacji humanitarnych i stanowisku władz Inguszetii - iż nie było żadnej katastrofy humanitarnej, a rozpowszechnianie tego rodzaju ocen stanowiło czeczeńską prowokację. Do połowy 2000 r. jedynie 2200 Czeczenów zdołało uzyskać prawo wyjazdu do Północnej Osetii, 5 tys. do Kraju Stawropolskiego i 2200 osób do Dagestanu. Bez jakichkolwiek podstaw prawnych stosowano wobec tych uchodźców poniżające procedury rejestracyjno-filtracyjne, a i tak część z nich została później zawrócona na posterunkach przygranicznych.

Ogromna większość uchodźców w Inguszetii została przygarnięta przez miejscową ludność. Początkowo tylko kilka tysięcy trafiło do specjalnych obozów, zresztą nie przygotowanych właściwie do zamieszkania tam ludzi w warunkach jesienno-zimowych. Wielu uchodźców spało w samochodach, którymi przybyli z Czeczeni, bądź w prowizorycznych namiotach i szałasach. Wobec katastrofalnego braku lekarstw i środków higieny w obozach kwitły choroby takie jak dezynteria i świerzb. Niskie temperatury przy braku odpowiedniej odzieży i ogrzewania prowadziły do licznych przypadków zapalenia płuc, bronchitu, zapalenia przydatków u kobiet. W najgorszym położeniu znajdowały się osoby najsłabsze: starcy, dzieci, kobiety w ciąży. Odnotowano przypadki śmierci niemowląt na skutek wychłodzenia organizmu. Ze środków aprowizacyjnych do obozów w miarę regularnie dostarczany był jedynie chleb, natomiast uchodźcy przebywający w domach miejscowej ludności nie dostawali w ogóle pomocy żywnościowej. W kolejnych miesiącach sytuacja nie zmieniła się w tym sensie, iż ogromna większość uchodźców nadal mieszkała w domach miejscowej ludności, na ogół bezpłatnie, a także przeważnie pozostawała przynajmniej częściowo i okresowo na utrzymaniu swych gospodarzy. W połowie grudnia 1999 r. już ok. 20 tys. rozmieszczono w 5 obozach. Cztery z nich znajdowały się w Karabułaku i Slepcowskiej, a uchodźcy mieszkali tam w namiotach i wagonach kolejowych. Sytuacja w tych obozach choć bardzo trudna została w jakiejś mierze ustabilizowana: zorganizowane zostały ciepłe posiłki, uruchomiono łaźnie, zapewniono ogrzewanie. Znacznie gorsza sytuacja panowała w piątym obozie w Aki-Jurcie. W tworzących go namiotach brakowało łóżek i materaców, ogrzewano je jedynie gazem z fatalnymi następstwami dla mieszkańców, nie istniała łaźnia, brakowało ciepłych posiłków, chleb wydawany był na talony za częściową odpłatnością, przy tym nieregularnie, brakowało wody pitnej. Warunki te owocowały licznymi zachorowaniami na schorzenia dróg oddechowych i przewodu pokarmowego. Jakkolwiek we wszystkich obozach działały punkty medyczne, to brakowało lekarstw, w tym i preparatów ratujących życie.

Władze federalne dążyły do zatrzymania uchodźców na terenie Czeczenii i powrotu tych, którzy już zdołali je opuścić. Władze federalne wielokrotnie blokowały możliwość przedostania się mieszkańców Czeczenii z rejonów objętych masowymi bombardowaniami do sąsiednich republik. Na początku października 1999 r. rosyjska milicja zamknęła dla Czeczenów granicę między Czeczenią a Północną Osetią, jednakże granicę można było przekroczyć za łapówkę w graniach 40 dol. za mężczyznę i 20 dol. za kobietę. Od 22 października do 1 listopada zablokowana była granica między Czeczenią a Inguszetią, później posterunki kontrolne z rąk milicji przejęło wojsko i ludzi tylko z Inguszetii do Czeczenii, dopiero po kilku dniach przywracając ruch w kierunku przeciwnym, ale przy zastosowaniu drobiazgowej kontroli ogromnie spowalniającej odprawę. W efekcie na początku listopada kolumna uchodźców ciągnęła się już na długości 15 km i liczyć miała ok. 40 tys. ludzi, którzy przez wiele dni pozbawieni byli normalnego wyżywienia, dachu nad głową, a niekiedy nawet wody pitnej, nie mówiąc o warunkach sanitarnych. Siły federalne uniemożliwiały dostęp do kolumny służbom medycznym i pomocy humanitarnej.

Służby migracyjne odmawiały przyznawania uciekinierom statusu "przymusowych przesiedleńców", co z jednej strony zwalniało państwo z obowiązku roztoczenia nad migrantami odpowiedniej opieki i zapewnienia im wielu praw, z drugiej strony miało zniechęcać Czeczenów do opuszczania rodzinnego kraju. W listopadzie 1999 r. Nikołaj Koszman zapowiedział, że do 25 grudnia wszyscy uchodźcy znajdujący się w Inguszetii zostaną skierowani z powrotem do Czeczenii. W grudniu 1999 r. i styczniu 2000 r. Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych FR faktycznie podejmowało działania zmierzające do realizacji zapowiedzi Koszmana. W tym celu przerwano np. udzielanie pomocy osobom pochodzącym z określonych miejscowości w Czeczenii, wbrew woli uchodźców przetoczono do Siernowodska część wagonów tworzących obóz uchodźców w Inguszetii itp. 17 grudnia 1999 r. szef Federalnej Służby Migracyjnej wydał polecenie służbom migracyjnym Inguszetii, Północnej Osetii, Dagestanu i Kraju Stawropolskiego, aby zaprzestały rejestrować uchodźców pochodzących z terenów objętych tzw. strefami bezpieczeństwa. Tym samym ludziom tym odmawiano minimalnej pomocy socjalnej. Decyzja ta wiązała się z pragnieniem władz federalnych, by uciekinierów skoncentrować w wybranych rejonach określonych mianem stref bezpieczeństwa. W końcu 1999 r. jako takie strefy ogłoszono szereg miejscowości, zalecając ich mieszkańcom, którzy je opuścili powrót do nich i sięgając do wspomnianych środków, by ich do tego nakłonić. Do tychże "stref bezpieczeństwa" zalecano kierować się również uciekinierom z innych rejonów, także tym, którzy już znaleźli się w Inguszetii. Jednakże rozwój wydarzeń dowodził, iż zalecenia te nie miały merytorycznych podstaw i narażały uchodźców na kolejne niebezpieczeństwa i utratę życia. Tzw. stref bezpieczeństwa nie uznawali bojownicy czeczeńscy, prowadzący tam działania bojowe, co z kolei powodowało uderzenia sił federalnych. Np. wtargnięcie bojowników do Szali w styczniu 2000 r. spowodowało ostrzał rakietowy i bombardowania tej miejscowości, pociągające za sobą śmierć setek cywilów. W lutym 2000 r. siły federalne w trakcie operacji w tzw. korytarzu śmierci, którym wycofywali się bojownicy czeczeńscy z Groznego, wielokrotnie ostrzeliwały i bombardowały leżące w tym korytarzu miejscowości, także ogłoszone wcześniej jako tzw. strefy bezpieczeństwa. (...)

Ostatecznie wobec zdecydowanych protestów organizacji humanitarnych i oporu samych uchodźców plany administracyjnego wymuszenia powrotu uchodźców nie zostały zrealizowane, jednakże od czerwca 2000 r. władze federalne zaprzestały przekazywania środków na ich utrzymanie na terytorium Inguszetii. W rezultacie już w połowie czerwca mieszkańcom obozów przestano wydawać ciepłe posiłki, niemożliwe okazało się zaopatrywanie ich w suchy prowiant, a nawet w chleb z zasobów państwowych. Jedynym źródłem utrzymania uchodźców stały się dostawy instytucji pozarządowych i organizacji humanitarnych.

Siły federalne intensywnie filtrowały uciekinierów, poszukując wśród nich czeczeńskich bojowników w każdym środku transportu: autobusie, samochodzie, ciężarówce. Szef Federalnej Służby Migracyjnej Władimir Kałamanow przyznał, iż uciekinierzy z Czeczenii poddawani byli filtracji przez funkcjonariuszy służb specjalnych, co uzasadniano obawami przed przeniknięciem wśród nich do Rosji terrorystów. Konieczność działania punktów filtracyjnych potwierdził dwa dni później minister Ruszajło, informując, iż wykryto już wśród uciekinierów z Czeczenii terrorystów usiłujących przeniknąć w głąb Rosji. W toku procederu filtracyjnego dochodziło do bezprawnych zatrzymań, stosowania przemocy fizycznej, grabieży i gwałtów. Nasilono filtrację, prowadzoną jednak według niejasnych kryteriów, np. przepuszczano poszukiwanych listami gończymi recydywistów, jednocześnie zatrzymując i wysyłając do obozu w Mozdoku przypadkowych ludzi. Zatrzymywani, głównie mężczyźni w wieku poborowym, trafiali w tryby systemu filtracyjnego, a los niektórych z nich pozostał nieznany.

Zapraszam do dyskusji i nadsyłania opinii na ten temat - e-mail: fzbialystok@wp.pl (opinie moderowane przez www.zieloni.w.pl)

Od: () Do: FZ BIALYSTOK (WP) (fzbialystok@wp.pl) Wysłane: () Temat:?

PYTANIA DOTYCZĄCE INFORMACJI I PORAD NA TEMAT EKOLOGII, OCHRONY ŚRODOWISKA, CYWILIZACJI, ZDROWIA, SPOŁECZEŃSTWA, CYWILIZACJI, ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU PROSIMY KIEROWAĆ DO: Stowarzyszenie Federacja Zielonych w Białymstoku SIEDZIBA: ul. Rumiankowa 14/4 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 434 BIURO: ul. Rumiankowa 20, 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 812 ("ZIELONY TELEFON FEDERACJI ZIELONYCH") e - mail: fzbialystok@wp.pl

Zostań członkiem wspierającym Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku: wpłać składkę (20 pln) lub dowolną darowiznę (najlepiej przelewem na konto Stowarzyszenia: BANK OCHRONY ŚRODOWISKA ODDZIAŁ W BIAŁYMSTOKU nr r-ku: 24-1540-1216-2001-4405-0412-0001), otrzymasz ulotki, plakaty, foldery, nalepki, kolorowanki, biuletyny, koszulki itp.

Jeśli chcesz aktywnie zaangażować się w prace Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku po próbnym okresie członkowstwa wspierającego możesz zostać członkiem zwyczajnym: brać udział w szkoleniach, wycieczkach, praktykach, stypendiach, stażach, uzyskać możliwości pracy, (tworząc lokalny odział Stowarzyszenia Federacja Zielonych) doradztwa, nauki...

Zawarte powyżej stwierdzenia są subiektywnymi opiniami autorów, których ocenę i wiarygodność pozostawiamy czytelnikowi. Prezentujemy je zgodnie z prawem do swobody wypowiedzi i wolności posiadania własnych przekonań i poglądów. Zastrzegamy, że z tego powodu nie ponosimy jakiejkolwiek odpowiedzialności za faktyczne i domniemane szkody spowodowane (jakoby) poprzez przedstawienie tych subiektywnych przekonań i poglądów. W razie jakichkolwiek wątpliwości ZAMIESZCZAMY SPROSTOWANIA. KOPIOWANIE, REPRODUKOWANIE, POWIELANIE I WYKORZYSTYWANIE CZĘŚCI LUB CAŁOŚCI INFORMACJI ZAWARTYCH W TYM DOKUMENCIE W FORMIE ELEKTRONICZNEJ. MECHANICZNEJ CZY JAKIEJKOLWIEK INNEJ BEZ PISEMNEJ ZGODY WYDAWCY JEST ZABRONIONE I PODLEGA OCHRONIE PRAWA AUTORSKIEGO. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE - RAFAŁ KOSNO I STOWARZYSZENIE FEDERACJA ZIELONYCH W BIAŁYMSTOKU (C) 2004 r. KOPIOWANIE, POWIELANIE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB I W JAKIEJKOLWIEK FORMIE CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI (W TYM TEKSTÓW, ZDJĘĆ, GRAFIK, WYKRESÓW, DANYCH ITD.) WYŁĄCZNIE PO UZYSKANIU PISEMNEJ ZGODY.