federacja zielonych

www.zieloni.w.pl

RZĄDY PRZECIWKO LUDZIOM I ZAGROŻENIEM SPOŁECZNYM - IRAK, CZECZENIA - WOJNY O ROPĘ CZY POMOC: czy faktycznie rządy nie tylko nie przeciwdziałają terroryzmowi, lecz wręcz go wspierają, manipulując informacjami, kradnąc publiczne środki, czy wręcz według najbardziej skrajnych opinii UZBRAJAJĄC I ORGANIZUJĄC SIATKI TERRORYSTYCZNE, ABY JE POTEM "ZWALCZAĆ".

www.irak.pl www.stopwojnie.w.pl www.czeczeniawalczy.prv.pl www.takdlapokoju.most.org.pl www.antywojenna.prv.pl www.iraqbodycount.net

www.pku-media.jawsieci.pl www.zniescpobor.most.org.pl

Zapraszam do dyskusji i nadsyłania opinii na ten temat - e-mail: : fzbialystok@wp.pl

- Czy światowe zasoby ropy według niektórych ocen skończą się około roku 2010 - 2015 ?

- Czy rosyjskie działania wojenne w Czeczenii skupiały się głównie w promieniu 50 km od ropociągów ?

- Czy prezydent USA George Bush którego osobisty majątek pochodzi z działalności związanej z amerykańskimi koncernami naftowymi rozpętał wojnę w celu zabezpieczenia dostaw taniej irackiej ropy dla amerykańskich firm, które wspierały finansowo jego kampanię reklamową podczas wyborów prezydenta USA ?

- Czy zarówno rosyjskie jak i amerykańskie siły bezpieczeństwa szkoliły, uzbrajały, organizowały i dostarczały uzbrojenie grupom terrorystycznym, wiedząc o planowanych zamach (np. "islamistów" na World Trade Center 11 września lub "czeczeński" na Teatr w Moskwie nie tylko celowo mu nie przeciwdziałały, lecz według skrajnych opinii wręcz je organizowały z pomocą podstawionych osób? Niektórzy śmieją się ze "spiskowej teorii dziejów", lecz historycznym faktem jest że np. podczas II wojny światowej rząd USA wiedział dokładnie wszystko o planach ataku na PEARL HARBOUR, wcześniej uprzedzony przez wywiad, JEDNAK CELOWO NIE PODJĄŁ ŻADNYCH KROKÓW, aby Japończycy nie dowiedzieli się, że np. ich system szyfrowania tajnych informacji nie jest dla Amerykanów żadną tajemnicą, i wiedzą wcześniej wszystko o planowanych przedsięwzięciach wroga. Dlatego nalot japońskich samolotów na zupełnie nieprzygotowane wojska amerykańskie był po prostu rzezią bezbronnych - atak uprzedził oficjalne wypowiedzenie wojny USA przez Japonię, śmierć wielu osób i zatopienie szeregu statków w porcie zbulwersowały amerykańska opinię publiczną, niechętna do tej pory ewentualnemu zaangażowaniu się w II wojnę światową, toczącą się do tej pory poza zasięgiem i w oddaleniu od Ameryki. Atak na World Trade Center 11 września, dziwnym trafem transmitowany na cały świat, umożliwił poparcie dla niepożądanych przez amerykańskie społeczeństwo inwazji na Afganistan, Irak, przeznaczenie ogromnym środków publicznych kosztem np. edukacji, ochrony zdrowia dla prywatnych koncernów zbrojeniowych i naftowych popierających wcześniej kampanię wyborcza prezydenta kampanie Busha, a także szereg zmian w polityce wewnętrznej, które w normalnych warunkach amerykanie uznaliby za zamach na swoją konstytucyjne wolności i demokrację. Także ataki na cywilne domy niewinnych ludzi w Moskwie lub Teatr na Dubrowce podczas musicalu Nord - Ost, w których uczestniczyli oprócz "terrorystów" także podstawieni agencji rosyjskich służb specjalnych - w tym ostatnim przypadku jak wynika z relacji zakładników "terroryści", (wśród nich wiele kobiet, których mężowie zostali bestialsko zamordowani przez rosyjskie wojska okupujące Czeczenię) w decydującym momencie mimo wiedzy o próbie siłowego rozwiązania problemu zamiast negocjacji przez Rosjan nawet nie próbowali zdetonować ładunków wybuchowych, nie chcąc mimo wszystko przyczynić się do śmierci niewinnych zakładników, których nawet nie próbowano ratować (brak karetek, pomocy medycznej). Dzisiaj osoby odpowiedzialne, dla których w imię interesów politycznych życie ludzkie jest bezwartościowe podczas realizacji fałszywych i masowych przedstawień propagandowych określa się jako ZBRODNIARZY WOJENNYCH I PRZECIWKO LUDZKOŚCI.

- Skąd pewność o broni masowego rażenia? Jak twierdzą złośliwi, pracownicy administracji Busha sami ją sprzedawali, mają więc nawet na dowód pokwitowania i rachunki - wcześniej pracowali w firmach, które taką broń dostarczały, jak również szkoliły i uzbrajały dyktatury, reżimy wojskowe, grupy ekstremistyczne, o ile ich działania były chwilowo pożądane z punktu widzenia amerykańskiej polityki...(np. Al Kaida walcząca swego czasu z Rosjanami w Afganistanie była wspierana materialnie przez amerykańskie CIA...)

- poprzedni prezydent USA Bill Clinton został zmuszony do ustąpienia na skutek złożenia fałszywego oświadczenia w aferze o charakterze obyczajowym, która w porównaniu do prawdopodobnych kłamstw Georga Busha zdaje się błaha...

ZOBACZ TAKŻE:

OBYWATEL "Krew dinozaurów" http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1134413&KAT=244

OBYWATEL "Pod Prąd" http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1131658&KAT=244

CZEGO POTRZEBUJE ŚWIAT I JAK TO OPŁACIĆ ZE ŚWIATOWYCH WYDATKÓW MILITARNYCH ? za ok. 25% tej sumy można by rozwiązać najistotniejsze problemy dzisiejszego świata - GŁÓD I NIEDOŻYWIENIE, OCIEPLANIE SIĘ KLIMATU, PROMOCJĘ ENERGII ODNAWIALNYCH, ZANIK WARSTWY OZONOWEJ, ANALFABETYZM, OCHRONA ZDROWIA, ZADŁUŻENIE I ROZWARSTWIENIE MAJĄTKOWE, BEZDOMNOŚĆ... ZMIANA SYSTEMU. KIEDY, TAM, GDZIE I TAK JAK TO MOŻLIWE NIE WSPIERANIE GO CZASEM, PRACĄ, pieniędzmi, POSTAWAMI I ŻYCIOWYMI WYBORAMI. Inna, lepsza rzeczywistość: Społeczeństwo informacyjne (wiedza dostępna dla każdego, współtworzenie, otwartość poglądów) Demokracja Bezpośrednia - możliwość współdecydowania o sprawach dotyczących siebie i otoczenia, lecz jednocześnie ponoszenie za nie odpowiedzialności, bez obarczania innych ich skutkami

Demokracja jest ustrojem, w którym poszczególne grupy interesów bądź "trzymające władzę" mogą działać na szkodę pozostałych, o ile posiadają odpowiednie siły i środki. Zamiast współpracy i harmonijnego rozwoju mamy do czynienia z ciągłą walką, monopolizacją począwszy od różnych szczebli władz, poprzez rynek, religie, naukę, szkolnictwo, media , niepotrzebną i wyniszczającą zdrowie, rozwój jednostki i środowisko pracę skończywszy na modelu rodziny i kontaktów międzyludzkich. Zamiast prawdy, pomocy, łatwiej odnaleźć kłamstwo, zostać oszukanym...Nawet próby ucieczki (rozrywka, używki) są formą oszustwa systemu...Można żyć inaczej - harmonijnie, skupiając się na rzeczach istotnych zamiast iluzji dobrobytu, wiedzy, fałszywych informacji i błędnych dróg dzisiejszej cywilizacji stale zagrażających dobru jednostki....ZOSTAŃ ZIELONYM - NIE BIERZ W TYM UDZIAŁU, BĄDŹ ŚWIADOMYM, POSZUKUJ PRAWDY O SOBIE I ŚWIECIE...

"POLITYKA" NUMER 51/2003 (2432) Jacek Żakowski "Bush musi odejść - Człowiek, który chce obalić prezydenta Busha" - Rozmowa z George’em Sorosem – finansistą, filantropem, jednym z najbogatszych ludzi świata – o tym, dlaczego wypowiedział wojnę prezydentowi Bushowi i neokonserwatystom. CAŁOŚĆ: www.polityka.onet.pl/162,1144447,1,0,2432-2003-51-52,artykul.html, WYBRANE PRZEZ www.zieloni.w.pl FRAGMENTY PONIŻEJ:

"(...)Zamiast walczyć z terroryzmem administracja ogłosiła wojnę z terroryzmem, dzięki której nie staliśmy się bardziej bezpieczni. Nie dlatego, że ta wojna jest źle prowadzona, ale dlatego, że w odniesieniu do walki z terroryzmem metafora wojny jest błędna i myląca. Wojna z terroryzmem nie może być wygrana. Prowadzi nas do stanu wojny permanentnej. Terroryści są niewidoczni – dlatego nie znikną. Wciąż będą dostarczali wygodnego pretekstu do utrzymywania amerykańskiej supremacji za pomocą środków militarnych. A to będzie wywoływało opór tworząc zaklęty krąg narastającej przemocy. Terroryzm to przestępstwo przeciwko ludzkości. Ściganie przestępców wymaga działań policyjnych – nie wojska. Walka z terroryzmem to na krótką metę przede wszystkim zadanie dla wywiadu. Trzeba być czujnym, zbierać informacje, wyprzedzać uderzenia. Do tego potrzebne jest poparcie społeczeństw, z których wywodzą się terroryści. Metafora wojny bardzo to utrudnia. Wojna to sprawa wojska. A wojsko, żeby walczyć, szuka zidentyfikowanych celów. Najlepiej, żeby to były państwa. Dlatego wojna z terroryzmem bardzo szybko stała się wojną przeciwko państwom chroniącym terrorystów. Ale terroryści nie są związani z państwami, nawet jeżeli są państwa, które ich wspierają. Bez trudu przenoszą się z jednych państw do drugich. A my prowadząc wojnę musimy bombardować, zdobywać terytoria, ostrzeliwać miasta. W ten sposób chcąc nie chcąc kreujemy niewinne ofiary. Zamiast osłabić terrorystów, tylko ich umacniamy.(...)Amerykanie nie zdają sobie sprawy, że prezydent Bush wprowadził nas na tę samą drogę i że pod jego rządami Ameryka stała się ofiarą zamienioną w sprawcę.(...) Bo pozwala realizować strategię polityczną neokonserwatystów wyznających czysty społeczny darwinizm. Ich sposób myślenia pomija współpracę i współzależność, a nacisk kładzie na dziką konkurencję. W ekonomii neokonserwatywny darwinizm społeczny wyraża się dziś rynkowym fundamentalizmem, w polityce międzynarodowej – amerykańskim supremacjonizmem. (...) Po 11 września dzięki ibn Ladenowi nareszcie mogli przystąpić do realizacji swojego planu opisanego w Deklaracji Zasad Nowego Amerykańskiego Stulecia z 1997 r. Domagali się tam radykalnego zwiększenia wydatków zbrojeniowych koniecznych, by zagwarantować dominację Ameryki w XXI w. Wśród 25 sygnatariuszy Zasad byli najbliżsi współpracownicy obecnego prezydenta Busha – jego brat Jeb, wiceprezydent Dick Cheney, sekretarz obrony Donald Rumsfeld, jego zastępca Paul Wolfowitz. Rok później większość z nich podpisała list do prezydenta Clintona domagając się ataku na Irak. Strategia neokonserwatystów jest zbyt radykalna i zbyt niebezpieczna, by wcześniej można ją było przeprowadzić przez Kongres i przekonać do niej amerykańską opinię publiczną. Podstawę tego planu stanowi założenie, że dysponując największą siłą, USA mają prawo narzucać światu swoje poglądy, interesy, wartości. Świat ma na tym skorzystać, bo zdaniem neokonów potęga Ameryki dowodzi, że amerykańskie wartości i system są najlepsze na świecie.

A nie są?

Nie może istnieć system uniwersalnie najlepszy. Tak samo jak nie mogą istnieć poglądy jedynie prawdziwe. Wszyscy jesteśmy omylni. To jest pryncypium społeczeństw otwartych. Ale neokonserwatyści w takie rzeczy nie wierzą. Wierzą tylko w siłę i swoją jedynie słuszną prawdę. Władzę w Ameryce sprawują w bardziej autorytatywny i bezlitosny sposób niż ktokolwiek wcześniej. Patriot Act, który wykorzystując 11 września przeprowadzili przez Kongres, poważnie ogranicza swobody obywatelskie i otwiera drogę do nadużywania władzy. Większość uważa go za narzędzie wojny z terroryzmem i ma złudne przekonanie, że jest on skierowany przeciw “nim” – obcym i terrorystom, a nie przeciw “nam” – niewinnym obywatelom. Z najbardziej otwartego społeczeństwa na świecie zamieniamy się w społeczeństwo zamknięte, dzielące świat na swoich i obcych. Zresztą sprzeciw nie jest tolerowany. Pod zasłoną wojny z terroryzmem krytyka rządu jest dławiona jako niepatriotyczna. Odradza się przymierze między rządem i wielkim biznesem, które prezydent Eisenhower nazwał kiedyś kompleksem militarno-przemysłowym. Cena, jaką za to płacimy, jest astronomiczna. Połączenie cięć podatkowych, na których skorzystali bogaci, z eskalacją wydatków wojskowych spowodowało radykalną zmianę sytuacji budżetu. Z pozostawionych przez prezydenta Clintona 236 mld nadwyżki w 2000 r. doszliśmy już do 565 mld deficytu ustalonego na 2004 r. Nigdy jeszcze w tak krótkim czasie sytuacja Ameryki nie pogorszyła się tak bardzo jak pod rządami George’a Busha. Ta polityka nie ma nic wspólnego z intencjami większości Amerykanów.

Jednak Amerykanie najpierw sami wybrali tę władzę, a teraz przeciwko niej nie protestują.

Po pierwsze, jak wiadomo, prezydent Bush wygrał wybory jednym głosem sędziego Sądu Najwyższego. Po drugie ludzie jeszcze nie zdają sobie sprawy, jak dramatyczna jest zmiana, która się dokonuje. Myślą, że to jest tylko przejściowy efekt uboczny wojny z terroryzmem.

Wojna musi zmienić standardy polityczne.

Ale to nie wojna jest przyczyną zmiany tych standardów. To chęć zmiany standardów jest przyczyną wojny. Dążenie do kontrolowania i podporządkowania sobie wszystkiego, co się dzieje w kraju i za granicą. Wojna jest politycznym narzędziem neokonserwatystów potrzebujących mobilizacji opinii publicznej przeciwko wspólnemu wrogowi. Gdy upadł Związek Radziecki, zabrakło nam przeciwnika mogącego wobec opinii publicznej uzasadniać podtrzymanie wysiłku militarnego. Zostały wprawdzie Chiny, Północna Korea czy Rosja, ale to było zbyt mało. Potrzeba było prawdziwego wroga. Stał się nim terroryzm i Osama ibn Laden. Później z niejasnych powodów na głównego wroga wykreowano Saddama.

Terroryzm i broń masowej zagłady to jednak nie były niejasne powody.

Administracji nie chodziło ani o niepewne powiązania Saddama z terroryzmem, ani o broń masowej zagłady, na której istnienie nie było solidnych dowodów. Te argumenty mogłyby być przekonywające, gdyby ataku na Irak neokonserwatyści nie postulowali jeszcze za prezydentury Clintona. Oczywiście Saddam był wyjątkowo ohydnym dyktatorem i dobrze się stało, że został usunięty, ale nigdy nie wyjaśniono, dlaczego akurat ten paskudny dyktator musiał być usunięty. Prawdziwe motywy determinacji Busha w dążeniu do usunięcia Saddama wciąż są tajemnicą.

To jaki pana zdaniem był prawdziwy powód tej wojny?

Zapewne powodów było kilka. Przede wszystkim potwierdzenie i umocnienie amerykańskiej supremacji, a jednocześnie rozbudowa naszej potęgi militarnej, bo przy okazji tej wojny można było łatwo uzyskać od Kongresu pieniądze na zbrojenia. Ważne też było zapewnienie dostaw ropy, bo sytuacja w Arabii Saudyjskiej się komplikowała i należało się przygotować do zastąpienia saudyjskich źródeł na wypadek, gdyby islamiści obalili Saudów. Żaden kraj poza Irakiem nie mógł tej luki wypełnić. A iracka ropa była przez ONZ obłożona embargiem. Zniesienie embarga oznaczałoby pompowanie w Saddama ogromnych pieniędzy. Mając te pieniądze stałby się zbyt niebezpieczny. Najpierw więc trzeba go było usunąć. Amerykanie i nasi sojusznicy mogą się czuć oszukani. Także Kongres – choć nigdy się do tego nie przyzna – może się czuć oszukany, bo dziś prezydent nie mówi już o związkach Saddama z ibn Ladenem ani o broni masowego rażenia. Deklaruje, że naszym celem jest wprowadzenie demokracji w Iraku.

Panu ten cel powinien się podobać.

Bardzo mi się podoba. Ale nie da się go osiągnąć przy pomocy armii. Budowanie demokracji wymaga akcji politycznej, a nie militarnej. Zresztą jeśli się mówi o budowaniu demokracji w Iraku, to powstaje pytanie, dlaczego mamy się zajmować akurat tym krajem, dlaczego akurat teraz, dlaczego akurat w ten sposób?

To chyba nie są najważniejsze pytania, jeżeli jest szansa zastąpienia przynajmniej jednej ponurej dyktatury jakąś demokracją.

To są ważne pytania. Globalizacja sprawiła, iż bezpieczeństwo wszystkich zależy od tego, co dzieje się w słabym i izolowanym Afganistanie. Ubóstwo, beznadziejność, chaos w takich krajach są glebą terroryzmu. Ich źródłem są złe rządy – skorumpowane, niedemokratyczne, oparte na przemocy. Jeżeli w XXI w. chcemy być bezpieczni, musimy pozbyć się iluzji bezpieczeństwa gwarantowanego przez armię i stworzyć system zastępowania złych rządów dobrymi.

To pachnie globalną dyktaturą.

Do nieudolnej globalnej dyktatury prowadzą supremacjoniści. Na to nie wolno pozwolić i między innymi dlatego trzeba usunąć prezydenta Busha. Ale odrzucenie supremacjonizmu nie wystarczy. Polityka, którą Ameryka prowadziła przed 11 września, też nie uwzględniała konieczności tworzenia światowego ładu zdolnego sprostać skutkom globalizacji. Rynek wszystkiego nie załatwi. Rynek nadaje się do regulowania gospodarki, ale nie służy zaspokajaniu ważnych potrzeb wspólnych, takich jak utrzymanie pokoju, bezpieczeństwo, ochrona środowiska, sprawiedliwość społeczna czy nawet obrona mechanizmów rynkowych. Dotychczas zajmowały się tym suwerenne państwa. Dziś przerasta to ich możliwości, bo globalna gospodarka jest od nich silniejsza. Wymagania, które muszą spełnić państwa, żeby przyciągnąć międzynarodowy kapitał, stały się ważniejsze od innych społecznych celów. Większość problemów, które ludzie kojarzą z globalizacją – w tym pojawienie się zasad rynkowych w dziedzinach tradycyjnie im niepodlegających – wiąże się z siłą międzynarodowego kapitału. Jeżeli chcemy odzyskać poczucie bezpieczeństwa i demokratyczną kontrolę nad naszym życiem i globalnym ładem, potrzebna jest ponadnarodowa wspólnota państw demokratycznych.

Czyli nowy rodzaj oenzetu?

W ONZ są wszyscy i to jest jedno ze źródeł jej niepowodzenia. Kadafi kierujący Komisją Praw Człowieka kompromituje ten system. Ja mówię o organizacji państw demokratycznych gotowych wspierać nowe demokracje.

A jak ona ma powstać?

Zalążek już istnieje. To jest Wspólnota Demokracji założona w 2000 r. w Warszawie przez 107 krajów ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Problem polega na tym, że taka wspólnota – jeżeli ma być skuteczna – może działać tylko pod amerykańskim przywództwem, a dziś to nie jest możliwe. Po pierwsze dlatego, że Ameryka dąży do supremacji – nie do kooperacji. Po drugie dlatego, że na przywództwo Ameryki rządzonej przez Busha i neokonserwatystów inni się nie zgodzą. To jest kolejny argument za tym, by wybrać innego prezydenta.

Jak to się ma do zastępowania złych rządów dobrymi?

Tak, że doktrynę Busha, opartą na supremacji i wojnie prewencyjnej pozbawionej demokratycznej legitymizacji, powinna zastąpić doktryna konstruktywnych kampanii prewencyjnych podejmowanych przez Wspólnotę Demokracji. Wojna w Iraku pochłonie co najmniej 160 mld dol. Niewielka część tej sumy wystarczyłaby na wsparcie budowy otwartych społeczeństw zdolnych do zastąpienia złych rządów dobrymi.

To nie jest trochę naiwne?

A czy nie jest naiwne przekonanie, że za pomocą samolotów i czołgów można zbudować demokrację w krajach bez demokratycznych tradycji i otwartych społeczeństw? Od dwudziestu lat za pomocą moich ograniczonych środków wspieram budowanie społeczeństw otwartych i widzę, jak to jest skuteczne. Moje fundacje nie dokonywały demokratycznych przewrotów, ale z pewnością miały swój istotny wkład i były jednym z czynników prowadzących do aksamitnych rewolucji na Węgrzech, w Słowacji, Chorwacji, Jugosławii, a ostatnio w Gruzji. Decydujące dla samego przewrotu były nastroje społeczne, sytuacja międzynarodowa, presja zagraniczna, ale to nie potoczyłoby się tak aksamitnie, gdybyśmy wcześniej nie mieli zalążków społeczeństw otwartych.

Nie wiem, czy dyktatorzy, tacy jak Saddam Husajn, godziliby się na budowanie w ich krajach otwartych społeczeństw.

Niezbyt chętnie. Moje fundacje miewają kłopoty. Ale wyrzucono nas tylko z Białorusi, a przecież wspólnota międzynarodowa ma nieporównanie większe możliwości wywierania presji na rządy niż prywatny filantrop. Zresztą nie twierdzę, że takie fundacje jak moja mogą rozwiązać wszystkie problemy świata. Nie wzywam do rozbrojenia ani do rezygnacji z użycia siły w razie konieczności. Ale siłą nie zlikwidujemy źródeł terroryzmu, nie wprowadzimy powszechnego ładu, nie zapewnimy bezpieczeństwa. Pochopnie odwołując się do użycia siły tworzymy sytuacje oddalające, a nie przybliżające rozwiązanie problemów.

To jest wezwanie do odwrotu z Iraku?

Ucieczka z Iraku byłaby katastrofą podobną do wietnamskiej. Oznaczałaby zwycięstwo terrorystów, spowodowałaby nieodwracalne osłabienie naszej pozycji i zachwianie całego ładu światowego. Ale presja na wycofanie będzie rosła w kraju i za granicą. Odpowiedzialność za Irak musi przejąć wspólnota międzynarodowa. Bush nie będzie już w stanie tego przeprowadzić. To też wymaga zmiany prezydenta. Prezydent zdolny do zaproponowania konstruktywnej roli Ameryki w świecie mógłby nas dużo lepiej wyprowadzić z Iraku, niż ten, który nas tam wbrew innym wprowadził."

Zapraszam do dyskusji i nadsyłania opinii na ten temat - e-mail: fzbialystok@wp.pl (opinie moderowane przez www.zieloni.w.pl)

Od: anonim Do: FZ BIALYSTOK (WP) (fzbialystok@wp.pl) Wysłane x: Temat: x

Strony które "polecacie" www.stopwojnie.w.pl (www.irak.pl) być może są finansowane z pieniędzy za ropę, a "terroryści" zaatakowali w Hiszpanii zwykłych, przypadkowych ludzi.

Od: FZ BIALYSTOK (WP) (fzbialystok@wp.pl) Do: FZ BIALYSTOK (WP) (fzbialystok@wp.pl) Wysłane x: Temat: x

Może tak, może nie - zawsze do inny ciekawy punkt widzenia - jakby nie patrzeć - chodzi o ropę , dlaczego z tego powodu maja ginąć ludzie? Z punktu widzenia "terrorystów" w Iraku podczas "Misji pokojowej" giną przypadkowi obywatele cywilni - dzieci, kobiety (do tej pory chyba ponad 800 osób), w jaki sposób można zwrócić uwagę opinii publicznej w Europie, która popiera takie działania swoich rządów - obojętnie odnosimy sie do śmierci cywili w kraju który okupują nasze wojska, czy mamy prawo uważać się za lepszych? Oczywiście nie popieramy terroryzmu - problem w tym, że działania rządów to także zbrodnie i terroryzm...

PYTANIA DOTYCZĄCE INFORMACJI I PORAD NA TEMAT EKOLOGII, OCHRONY ŚRODOWISKA, CYWILIZACJI, ZDROWIA, SPOŁECZEŃSTWA, CYWILIZACJI, ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU PROSIMY KIEROWAĆ DO: Stowarzyszenie Federacja Zielonych w Białymstoku SIEDZIBA: ul. Rumiankowa 14/4 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 434 BIURO: ul. Rumiankowa 20, 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 812 ("ZIELONY TELEFON FEDERACJI ZIELONYCH") e - mail: fzbialystok@wp.pl

Zostań członkiem wspierającym Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku: wpłać składkę (20 pln) lub dowolną darowiznę (najlepiej przelewem na konto Stowarzyszenia: BANK OCHRONY ŚRODOWISKA ODDZIAŁ W BIAŁYMSTOKU nr r-ku: 24-1540-1216-2001-4405-0412-0001), otrzymasz ulotki, plakaty, foldery, nalepki, kolorowanki, biuletyny, koszulki itp.

Jeśli chcesz aktywnie zaangażować się w prace Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku po próbnym okresie członkowstwa wspierającego możesz zostać członkiem zwyczajnym: brać udział w szkoleniach, wycieczkach, praktykach, stypendiach, stażach, uzyskać możliwości pracy, (tworząc lokalny odział Stowarzyszenia Federacja Zielonych) doradztwa, nauki...

Zawarte powyżej stwierdzenia są subiektywnymi opiniami autorów, których ocenę i wiarygodność pozostawiamy czytelnikowi. Prezentujemy je zgodnie z prawem do swobody wypowiedzi i wolności posiadania własnych przekonań i poglądów. Zastrzegamy, że z tego powodu nie ponosimy jakiejkolwiek odpowiedzialności za faktyczne i domniemane szkody spowodowane (jakoby) poprzez przedstawienie tych subiektywnych przekonań i poglądów. W razie jakichkolwiek wątpliwości ZAMIESZCZAMY SPROSTOWANIA. KOPIOWANIE, REPRODUKOWANIE, POWIELANIE I WYKORZYSTYWANIE CZĘŚCI LUB CAŁOŚCI INFORMACJI ZAWARTYCH W TYM DOKUMENCIE W FORMIE ELEKTRONICZNEJ. MECHANICZNEJ CZY JAKIEJKOLWIEK INNEJ BEZ PISEMNEJ ZGODY WYDAWCY JEST ZABRONIONE I PODLEGA OCHRONIE PRAWA AUTORSKIEGO. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE - RAFAŁ KOSNO I STOWARZYSZENIE FEDERACJA ZIELONYCH W BIAŁYMSTOKU (C) 2004 r. KOPIOWANIE, POWIELANIE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB I W JAKIEJKOLWIEK FORMIE CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI (W TYM TEKSTÓW, ZDJĘĆ, GRAFIK, WYKRESÓW, DANYCH ITD.) WYŁĄCZNIE PO UZYSKANIU PISEMNEJ ZGODY.